„Chidusz” 2/2019: Edenia, Madagaskar i Krzepice

Na okładce wizja Edenii, ukraińskiego miasta przyszłości opisanego przez jidyszowego pisarza Kalmena Zingmana w powieści In der cukunft-sztot Edenia. W dziewięciu kolejnych numerach „Chiduszu” opublikujemy (w odcinkach) pierwsze tłumaczenie tej powieści na język polski. Nie minął jeszcze poprzedni kryzys polsko-izraelski (czy polsko-żydowski), a już trwa kolejny. Dla złapania oddechu proponujemy odwiedzić Edenię.

Fragment okładki „Chiduszu" 1/2019 /Autorka: Edyta Marciniak
polecane

„Chidusz” 1/2019: Birobidżan, Barnaba Boczek i Szwecja

W pierwszym w tym roku numerze „Chiduszu” opowiadamy o historycznym i współczesnym Żydowskim Obwodzie Autonomicznym w Rosji, o Barnabie Boczku, który ratuje cmentarz żydowski we Władysławowie oraz o postawie szwedzkich Żydów wobec Zagłady. Przyglądamy się również niedawno wydanej książce Wielogłos o Zagładzie i – jak w każdym numerze – przedstawiamy dwie fascynujące podróże po queerowych odczytaniach Biblii.

Fragment szwedzkiej okładki „Chiduszu" 2/2017 autorstwa Edyty Marciniak

Jak otwierała się Szwecja

„Szwedzka polityka imigracyjna nie była przygotowana na przyjęcie tak wysoko wykształconej grupy. (…) Najlepszym rozwiązaniem było znalezienie pracy w archiwach różnych instytucji – to były historie, które można uznać za udane.” Dr Łukasz Górniok opowiada o tym, co czekało polskich Żydów, którzy po wydarzeniach Marca 1968 przyjechali do Szwecji.

Warszawa Gdańska na okładce Marcowego "Chiduszu" /Edyta Marciniak

Krótka opowieść o stuprocentowym Polaku

„Pytasz mnie, czy w szkole było źle? Powiedziałbym: i tak, i nie. Na ogół nauczyciele byli w porządku, ale zdarzali się i tacy, którzy pytali nas, dlaczego Izrael tak źle zachowuje się w stosunku do Arabów. Co my mieliśmy na to odpowiedzieć? Mieliśmy po 16-17 lat, nigdy nie byliśmy za granicą. Chciano nam dać do zrozumienia, że jesteśmy obcy”, opowiada Jackie Jakubowski, dziennikarz, Marcowy emigrant.

Marian Marzyński /fot. archiwum własne MM

Wszyscy jesteśmy Żydami

„Prawdziwym tematem emigracji jest zawsze wątek osobisty. Polega ona na tym, że zrywa się więzi, kontakty, porzuca zasoby materialne w jednym świecie, by odbudować je w innym. I to nie jest naturalne dla człowieka. Człowiek powinien siedzieć tam, gdzie się urodził i tam rozwijać swoją kulturę, zawód, rodzinę”, opowiada Marian Marzyński, reżyser, Marcowy emigrant.

Jurek Kowalski / fot. archiwum własne JK

Jedyny Kowalski w Göteborgu

„W końcu ojciec znalazł prywaciarza, który potrzebował ludzi do czyszczenia kożuchów. To było okropna praca – do wanny wlewało się benzynę, wrzucało kożuchy i się je czyściło. Wyobraź sobie, jakie to było trujące. Ale nie mieli wyjścia. Poza tym sprzedali wszystko, czego mogli się pozbyć. W końcu stwierdzili, że trzeba wyjechać”, opowiada Jerzy Kowalski, fotograf, Marcowy emigrant.

Arcykapłan składający ofiarę, Henry Davenport Northrop/ Wikipedia

W poszukiwaniu sensu życia [komentarz do parszy Wa-jikra]

Frankl zwykł mawiać, że poszukiwanie sensu nie polega na odkryciu, czego chcemy od życia, ale czego życie chce od nas. Na każdego z nas czeka zadanie do wykonania. Na każdego czeka nasz tikun, możliwość naprawy, której tylko my możemy dokonać; fragment światła, który tylko my możemy ocalić; akt dobroci czy odwagi, wielkoduszności czy gościnności, a nawet słowo wsparcia czy uśmiech, którymi tylko my możemy kogoś obdarować – ponieważ znaleźliśmy się w danym miejscu i w danym czasie, z osobą w określonej sytuacji.