„Chidusz” 7/2022: Eichmann w Buenos Aires i Biblia, która wyklucza

ZOBACZ, O CZYM PISZEMY W „CHIDUSZU” 7/2022.

 

Eichmann w Buenos Aires

W 1957 roku ukrywający się w Argentynie Adolf Eichmann udzielił wywiadu holenderskiemu dziennikarzowi Willemowi Sassenowi, niegdysiejszemu członkowi Waffen-SS. Rozmowa miała nie ujrzeć światła dziennego za jego życia, ale kiedy zbrodniarz trzy lata później został schwytany, jej transkrypcja trafiła do amerykańskiego magazynu „Life”, a wkrótce potem w ręce izraelskiego prokuratora generalnego. Z uwagi na brak oryginalnych taśm, obciążający Eichmanna materiał nie został jednak wzięty pod uwagę przez sąd w Jerozolimie. Przez opinię publiczną Eichmann został zapamiętany w dużej mierze tak, jak wymyśliła to sobie Hannah Arendt – jako człowiek, którego winą była odmowa myślenia.

Katarzyna Andersz rozmawia z izraelskim reżyserem Yarivem Mozerem, który w swoim filmie Devil’s Confession: The Lost Eichmann tapes (Spowiedź diabła: zaginione taśmy Eichmanna) pokazuje Eichmanna będącego antytezą „zwykłego urzędnika”, za którego przestawiał się w Jerozolimie i jak odebrała go Hannah Arendt. Bez perspektywy wyroku przed sobą Eichmann jest „fanatycznym wojownikiem za swoją krew, za swój rodowód” i wyznaje: „Gdybyśmy wysłali na śmierć 10,3 miliona Żydów, powiedziałbym z satysfakcją: dobrze, wytępiliśmy wroga”.

 

Katarzyna Andersz: Nagrania z Buenos Aires pokazują Eichmanna zupełnie innego niż ten, którego opisywała Hannah Arendt. Co myślisz o jej konkluzji na temat banalności zła, o tym, że Eichmann był jej zdaniem zwykłym funkcjonariuszem, który po prostu wykonywał swoje zadania?

Yariv Mozer: To ważne i mądre teorie, jednak sądzę, że Arendt wysnuła je jeszcze przed procesem, zakładając, że Eichmann będzie ich dobrą ilustracją. Uważam, że on nie jest odpowiednim przykładem zwykłego służbisty, który po prostu rzetelnie wykonywał swoją pracę. Był ideologiem, rozumiał, jakie są założenia nazizmu i robił wszystko, by działać zgodnie z nimi. Można nawet powiedzieć, że w odróżnieniu od wielu innych urzędników robił o wiele więcej, niż od niego wymagano. Chciał, by to jemu przypisywano zasługi, pragnął piąć się po szczeblach kariery, być wielkim nazistą. To słychać na nagraniach.

O ile podczas rozmów z Sassenem jest sobą bardziej niż przed sądem. 

Oczywiście można powiedzieć, że Eichmann w Buenos Aires przechwala się przed kolegami, próbując im udowodnić, że był kimś więcej niż w rzeczywistości. Myślę, że prawdziwy Eichmann to ten ukryty między dwiema skrajnościami. Między Eichmannem w Jerozolimie, który kłamie w żywe oczy, a Eichmannem w Buenos Aires, który być może podkreślam: być może przechwala się i pokazuje swoje większe niż w rzeczywistości zasługi. Potrzeba Eichmanna z Buenos Aires, żeby dostrzec bliżej prawdziwego człowieka i zrozumieć, kim naprawdę był, a na kogo próbował pozować podczas procesu. Kiedy dwadzieścia lat temu wyszedł Specjalista, pamiętam, że jego reżyser Eyal Sivan powiedział, że ten film jest interpretacją teorii Hannah Arendt. Ja po jego obejrzeniu też byłem przekonany, że Eichmann był biurokratą, że wypełniał jedynie polecenia nie wiedziałem o nim wiele więcej. Moim filmem chciałem oddać sprawiedliwość historii, pokazać to, co podczas procesu chciał udowodnić Gideon Hausner. Eichmann był kłamcą, nie chodziło mu tylko o wypełnianie poleceń.

chidusz-judith-plaskow-the-coming-of-lilith-chaim-grade-aguna-literatura-zydowska-jidysz-kate-bornstein-queerowy-stan-wyjatkowy-02

Judith Plaskow: Właściwe pytanie to pytanie o teologię

A co, jeśli „inność” kobiet została po części stworzona i jest dalej podtrzymywana przez samą Torę? – pyta Judith Plaskow w eseju Właściwie pytanie to pytanie o teologię z książki Nadejście Lilit, którą publikujemy w „Chiduszu” w odcinkach. Co, jeśli podrzędna rola kobiety w judaizmie zakorzeniona jest w teologii, w samej podstawie żydowskiej tradycji?

W centrum zainteresowania ruchu feministycznego znalazły się konkretne przykazania prawa żydowskiego – takie wypaczenia, jak niewliczanie kobiet do minjanu (modlitewnego kworum), niewzywanie ich do czytania Tory w synagodze, milczenie panny młodej podczas ceremonii zaślubin czy całkowite skrępowanie kobiety przez prawo rozwodowe. Mniej uwagi poświęca się jednak ich implikacjom, zasadniczo bezcelowemu charakterowi tych praw. Pod powierzchnią konkretnych przykazań przewyższając swoją wagą kwestię ich złagodzenia czy odrzucenia, leży założenie o inności kobiet – znacznie bardziej fundamentalne niż prawa, w których znajduje ono swój wyraz. Jeżeli kobiety nie są w pełni częścią religijnego zgromadzenia, jeżeli stoją pasywnie pod chupą (ślubnym baldachimem), jeżeli nawet w ruchu reformowanym dopiero od kilku lat mogą być rabinkami, to dzieje się tak dlatego, że to mężczyźni – nie kobiety – definiują żydowskie człowieczeństwo. 

Jakub Kamiński, projektując okładkę do wrześniowego „Chiduszu”, dał wyraz tym refleksjom, wyrywając Drzewu Życia korzenie, odcinając jego „męskie” fundamenty. Choć nie zachęcamy do niszczenia życiodajnych drzew, wierzymy, że świadomość ułomności to już połowa sukcesu. Oby 5783 rok obfitował zatem w radykalne, ożywcze refleksje! 

Nie bądź obojętny/a/e – dołącz do naszych osób patronujących! Wesprzyj naszą pasję w tworzeniu kultury żydowskiej

Sytuację Żydówki można właściwie porównać do sytuacji Żyda w nieżydowskiej kulturze. Sposób, w jaki Żyd postrzegany jest przez goja (jako Inny, obcy, demon, zaledwie przypominająca człowieka istota), powielony jest (czy może raczej częściowo odwzorowany) w tym, jak żydowscy mężczyźni rozumieją żydowskie kobiety. One również są obcymi, których życie toczy się równolegle do życia mężczyzn; demonicami, które mącą im w głowach; partnerkami, których człowieczeństwo różni się od człowieczeństwa mężczyzny. I tak jak zmiany prawne poprawiły sytuację Żydów, nie znosząc podejrzeń co do ich ludzkiej natury, tak zmodyfikowanie halachy nie przywróci pełnego człowieczeństwa żydowskim kobietom. Nasza wadliwa sytuacja prawna jest symptomem zakorzenionego głęboko w żydowskim myśleniu wzorca projekcji. Odzwierciedla on postawę wobec kobiet, z którą należy się zmierzyć, do której należy się odnieść, a następnie całkowicie wykorzenić. Wiara, że zmiany halachiczne mogą doprowadzić do zmian w ogólnym podejściu do problematycznej kwestii, jest dla Żydów typowa. Głupotą jest jednak twierdzić, że kobiety mogą osiągnąć sprawiedliwość wyłącznie poprzez wprowadzenie zmian w żydowskim prawie, ponieważ trudna sytuacja kobiet nie wynika wyłącznie z halachy. 

To jednak tylko jeden z problemów. Inność kobiety wyrażona jest również radykalnie w języku opisującym Boga. Dochodzi na tym polu do ogromnego skandalu – Bóg, który rzekomo przewyższa płciowość, znany jest nam z opisów stosujących wysoce wybiórczy język. Przedstawiające Boga obrazy pełne są męskich zaimków. Cechy, które mu przypisujemy, bazują na męskim doświadczeniu, oddając poczucie posiadania władzy i autorytetu o wyraźnie męskim charakterze. Na powierzchni żydowskiej świadomości dominuje Bóg o głosie rozbrzmiewającym gromem – Pan i Władca, który panuje nad swoim ludem i wiedzie go do boju, który przebacza jak dobry ojciec, kiedy się przed nim ukorzymy. Kobiece obrazy Boga, które znaleźć można w Biblii oraz (szczególnie mistycznej) tradycji żydowskiej, są jak ukryty strumień, przypominający nam o tym, jak nieadekwatne są nasze wyobrażenia. Nie zmienia to jednak ich przytłaczająco męskiego charakteru. Zarówno w Biblii, jak i we współczesnych wyobrażeniach potężna ręka, którą Wiekuisty wywiódł nas z Egiptu, to męska ręka.

Dostrzeżenie prymatu męskocentrycznego języka opisu Boga nie jest jednak jednoznaczne z rozumieniem jego znaczenia. Ozick na przykład zaczyna wspomniany wyżej artykuł pytaniem o Boga i szybko się od niego dystansuje. Badaczka nie neguje dominacji męskich obrazów Boga, ale twierdzi, że refleksja nad brakiem antropomorfizacji Boga przy użyciu symboli kobiecych „prowadzi jedynie do sporu o nieadekwatność zaimków”. Jeżeli problem żydowskich kobiet nie ma związku z teologią, teologiczne pytania mogą prowadzić jedynie w ślepy zaułek. Podobnie jednak jak w przypadku jej podejścia do halachy, Ozick nie docenia tego, jak głęboko leży problem. Symbole religijne są ważnymi i potężnymi narzędziami komunikacji. Za ich pomocą społeczność wyraża swoje doświadczenia i wizję świata. Boża męskość nie jest arbitralna, nie jest też jedynie kwestią zaimków. Prowadzi nas ona w stronę podstawowego pytania o Inność kobiety – tak jak Inność kobiety prowadzi do męskości Boga. 

Tłumaczenie: Jola Różyło

 

Shelly Oria: Podrabiany Disneyland. Cz. II

Druga część opowiadania Shelly Orii z debiutanckiego zbioru Nowy Jork 1, Tel Awiw 0 w przekładzie Joli Różyło. Podrabiany Disneyland to historia mężczyzny, który bardzo chciałby poznać lepiej swoją ośmioletnią córkę Maję, ale brakuje mu dojrzałości i zdecydowania – nie tylko zresztą jako ojcu, ale też partnerowi, artyście, Izraelczykowi. Awner musi wziąć spawy w swoje ręce, ale przeszkadzają mu w tym jego paranoidalna natura i apodyktyczne kobiety, którymi się otacza. Shelly Oria jest izraelską pisarką mieszkającą w Nowym Jorku. Po angielsku zaczęła tworzyć podczas studiów w Sarah Lawrence College. Jej opowiadania publikowane były m.in. w „The Paris Review”. Za zbiór Nowy Jork 1, Tel Awiw 0 nominowana była do Nagrody Literackiej Lambda. Współpracuje jako redaktorka z wydawnictwem McSweeney’s.

 

– Wiedziałeś, że tu kiedyś mieszkali ludzie? – zapytała nagle Maja ze złością.

– Gdzie?

– Tam, gdzie dzisiaj byliśmy, w tej Plazie! – wyjaśniła, wskazując palcem na akapit w książce. – Tu jest napisane, że mieszkańców zmuszono do opuszczenia swoich domów, by można było zbudować to miejsce. Tam mieszkali ludzie!

Awner pochylił się nad córką, a ta podała mu przewodnik, zaznaczając palcem odpowiedni fragment. Zaczął czytać:

– „Ponad linią brzegową, w samym centrum Albany, niczym grot włóczni wznosi się Nelson Rockefeller Empire State Plaza. Zbudowany w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku kompleks zastąpił ponad czterdzieści hektarów dziewiętnastowiecznej zabudowy (zmuszając tym samym setki rodzin do opuszczenia swoich domów). Pod ziemią znajdują się liczne parkingi, a same budynki zdobi imponująca sztuka współczesna. Krajobraz, oglądany z tarasu widokowego, sprawia, że odwiedzający to miejsce może poczuć się jak triumfalny zdobywca, który ogarnia wzrokiem rzekę Hudson, wijącą się w kierunku łańcucha górskiego Adirondack…”. 

Awner zorientował się, że już dawno minął fragment, o który chodziło Mai.

– To było dawno temu – powiedział.

Oczy Mai nadal jednak płonęły wściekłością, a on zrozumiał, że nie to powinien był powiedzieć. Tylko… jakie słowa byłyby właściwe? Czy wszystkie dzieci zakładają, że świat może – i powinien – być dobrym miejscem, czy tylko Maja, która odziedziczyła po Necie bezkompromisowe poczucie sprawiedliwości?

– I co z tego, że to było dawno? – spytała Maja. – Ludzie stracili swoje domy! 

Patrzyła na niego tak, jakby to on osobiście wyeksmitował stamtąd każdą rodzinę, a w jej kącikach oczu zaczęły zbierać się łzy. Awner był zaskoczony, że jego córka nadal płakała. Zawsze wydawało mu się, że przestała to robić, kiedy nauczyła się mówić. 

– Przysłali tu czołgi? – zapytała.

Nie mógł uwierzyć, że dopiero teraz to do niego dotarło.

– Maju – powiedział – to nie to samo, co w domu. To nie tak, jak myślisz. Oczywiście, że nie przysłali czołgów. I prawdopodobnie nawet zapłacili tym ludziom za ich stare domy. W Ameryce jest inaczej.

Maja spojrzała na niego podejrzliwie. Awner westchnął.

Tłumaczenie: Jola Różyło

 

Chaim Grade: Aguna

Ósmy odcinek wybitnej powieści Chaima Gradego

Od „Chiduszu” 10/2021 publikujemy pierwsze polskie tłumaczenie Aguny Chaima Gradego w przekładzie Magdaleny Wójcik. W kolejnym odcinku dojdzie do procesu Dawida Zelwera, dajana z ulicy Połockiej, który udzielił tytułowej agunie ślubu, czym naraził się całemu Wilnu. Czy reb Lewi doprowadzi do nałożenia klątwy na połockiego dajana? Jak zachowa się wileńska rada rabinów? 

Przeczytaj jeden z rozdziałów Aguny, które publikujemy w tym „Chiduszu”

 

Półtorej tajemnicy cmentarza w Kazimierzu

O nowym zwyczaju zostawiania grosików na cmentarzu żydowskim w Kazimierzu Dolnym piszą Monika i Stanisław Krajewscy. 

Na wszystkich zachowanych nagrobkach – jest ich ledwie kilkanaście – a także na niektórych fragmentach płyt znajdujących się w ścianie pomnika umieszczone są monety, głównie jedno- i dwugroszowe. Wciśnięte są raczej przypadkowo, pionowo lub poziomo, wszędzie, gdzie jest gzymsik. W pewnych miejscach są całe sterty monet, a czasem wychodzi dowcip, gdy monety są umieszczone na wizerunku skarbonki, symbolizującej dobroczynność. Są na wszystkim – na lwie, na świeczniku, na dzbanie Lewitów.

Cały esej: Półtorej tajemnicy cmentarza w Kazimierzu

 

Queerowy stan wyjątkowy

Prawdziwa historia miłego, żydowskiego chłopca, który wstępuje do Kościoła Scjentologii i odchodzi z niego po dwunastu latach, aby stać się tą uroczą kobietą, którą jest teraz

W przedostatniej części swoich wspomnień Kate Bornstein opowiada o sadomasochistycznych zabawach ze swoimi właścicielkami, stawaniu się częścią lesbijskiego światka Seattle i nabierającej tempa karierze pisarskiej.

Większość ludzi, którzy wchodzą w relację pan–niewolnik, poświęca sporo czasu na szczegółowe wyjaśnienie sobie obowiązków i oczekiwań związanych ze służbą. W sprzedaży dostępnych jest mnóstwo świetnych książek, zawierających ciężko wypracowane rady, jak spędzić ten wspólny czas bezpiecznie i na tyle przyjemnie, na ile to możliwe.

– W tej chwili wróć do kuchni i napełnij wiadro gorącą wodą.

Natychmiast pobiegłam zrobić to, co mi kazano. Z kuchni słyszałam śmiech Luli. Przynajmniej potrafiłam ją rozbawić – to już coś. Istnieje wiele typów służących i panów, i mnóstwo sposobów na stworzenie z takiej relacji szczęśliwego związku. Pomyśl o jakimś przymiotniku – jakimkolwiek. A teraz połącz go ze słowem „sadomasochista” – każdy z nich określa jakiś rodzaj osoby o upodobaniach sadomaso. Jeżeli oferujesz parze sadystów swoje serce, umysł, duszę i ciało, jasne jest, że chcesz wiedzieć, do kogo będziesz należeć. Możesz trafić na sadystę ciepłego albo złośliwego, zabawnego albo zafascynowanego czarną magią.

Musisz upewnić się, co cię czeka, zanim powiesz „tak, zostanę twoją służącą” i ktoś założy ci na szyję obrożę. Bo tak to właśnie wygląda – dostajesz swoją obrożę i zostajesz w ten sposób naznaczona jako czyjaś własność. Powiedzmy na przykład, że chciałabyś wiedzieć, jak będzie wyglądało twoje życie erotyczne i czy w ogóle będziesz je miała. Czy twoi właściciele będą uprawiać z tobą seks, czy jesteś tam tylko po to, żeby sprzątać i piec im chleb? Warto wiedzieć, czy godząc się na życie zakutej w łańcuchy gosposi, będziesz miała z tego jakąś erotyczną satysfakcję, prawda? Zanim pierwsze smagnięcie biczem ucałuje twoje ramiona i aż krzykniesz z bólu, powinnaś mieć opracowane definicje słów takich jak „zabawa”, „przyjemność”, „może”, a nawet „nie”. Dobrze jest mieć świadomość, kto, co, czym i z kim ma prawo robić. 

Tłumaczenie: Jola Różyło

 

Szorty

W krótkich artykułach z Polski piszemy m.in. o wymianie zamków w łódzkiej synagodze, Malowanym ptaku i Czarnym ptasiorze w podcaście premiera Morawieckiego, darmowym wydaniu Mein Kampf w internecie i Bronisławie Wildsteinie w radzie Muzeum POLIN. W szortach ze świata poczytacie m.in. o rozbiórce fermy świń na terenie byłego obozu koncentracyjnego, pierwszym syntetycznym embrionie z bijącym sercem stworzonym w izraelskim laboratorium czy kabalistycznej klątwie rzuconej na Putina.

 

ZAPRASZAMY DO LEKTURY

„Chidusz” dostępny jest w Empikach na terenie całego kraju, w Muzeum POLIN, ŻIH-u oraz w Cocofli we Wrocławiu. Wydanie elektroniczne można znaleźć na publio.pl. Roczna prenumerata krajowa od 90 zł (list ekonomiczny), roczna prenumerata elektroniczna za 60 zł. Zamówienia: office@chidusz.com. Przyjemnej lektury!

wroclawski-instytut-kulturyPartnerem wydawniczym tego numeru „Chiduszu” jest Wrocławski Instytut Kultury w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego. wroclawski-program-wydawniczy