Żydowskie Seminarium Teologiczne w Breslau

„Tu powstała wyższa uczelnia rabinacka, o której pamięć żywsza jest w Stanach Zjednoczonych, Niemczech i Izraelu niż samym Wrocławiu” – tak, w wydanej ponad 15 lat temu książce „Dzieje Żydów we Wrocławiu”, stanowiącej kompendium wiedzy o żydowskiej obecności w mieście od XII w. do czasów współczesnych, pisze historyk Leszek Ziątkowski. Zasadne posądzenie nie tyle o brak wiedzy, jak o zupełny brak zainteresowania tą ważną dla historii judaizmu instytucją, znaną i rozpoznawalną na całym świecie, nadal pozostaje aktualne.

To, co zniknęło

Działkę przy ul. Włodkowica 14, na której od 1853 r. mieściła się siedziba Żydowskiego Seminarium Teologicznego Fundacji Fränckla, zajmuje teraz parking. Tylko na ogrodzeniu, od strony fosy miejskiej, można zobaczyć pamiątkową tabliczkę z informacją o tym, że uczelnia była „jednym z najważniejszych na świecie ośrodków nauk o judaizmie i wzorem dla podobnych placówek naukowych w Berlinie, Wiedniu i Budapeszcie”. Sam budynek po aryzacji przekazano w 1941 r. w posiadanie Zrzeszenia Żydów w Niemczech z siedzibą w Berlinie (podczas Nocy Kryształowej uległ częściowej dewastacji i już wtedy praktycznie zaprzestano nauczania), przetrwał jednak wojnę i kiedy Wrocław znalazł się w obrębie polskich granic, stał się własnością Skarbu Państwa. Pod koniec lat sześćdziesiątych jego stan techniczny był już tak zły, że musiał zostać rozebrany. A może ktoś docenił wagę tego budynku i dla spójności komunistycznej wizji polskiego narodu usunął budynek z mapy miasta.

Równie nieszczęśliwy los spotkał bogate i niezwykle cenne zbiory seminaryjnej biblioteki, posiadającej na początku XX wieku największy zbiór żydowskich publikacji na terenie Niemiec (400 rękopisów i 18 tysięcy książek na przełomie wieków). W bibliotece znajdowały się pozycje ofiarowane przez Zachariasza Frankela – dyrektora seminarium, nauczycieli, wrocławskich rabinów, ale przede wszystkim judaika, cenne manuskrypty z kolekcji bibliofila L.V. Saravala, po które do Triestu, aby osobiście dopilnować transakcji, pojechał sam Heinrich Graetz. Podczas Nocy Kryształowej zbiory uległy rozproszeniu, po wojnie ocalała część woluminów znalazła się w bibliotekach w Moskwie i Pradze. Dziesięć lat temu Gminie Żydowskiej we Wrocławiu udało się odzyskać niewielki – choć bardzo znaczący – odsetek oryginalnej kolekcji, obecnie przechowywany w dziale Zbiorów Specjalnych Biblioteki UWr. Niestety, materialna spuścizna seminarium w dużym stopniu nieodwracalnie zniknęła – jeżeli nie z powierzchni ziemi, to na pewno z Wrocławia.

Początki

W styczniu 1846 r. bezdzietnie zmarł Jonas Fränckel – Królewski Radca Handlowy. Pochodząc z przeciętej, niezamożnej rodziny, dorobił się fortuny. Pochowano go na najstarszym, i jedynym wówczas istniejącym, cmentarzu żydowskim we Wrocławiu przy Claassenstraße (dzisiejsza ul. Gwarna) i wkrótce potem przystąpiono do egzekucji pozostawionego przez niego testamentu. Swój majątek testator przekazał głównie na cele społeczności żydowskiej, choć nie pominął też fundacji chrześcijańskich, którym przypadła 1/8 całej sumy.

W ostatniej woli Fränckel zaznaczył wyraźnie, że chce powstania „seminarium dla kształcenia rabinów i nauczycieli” noszącego, jak wszystkie inne fundacje, jego nazwisko w nazwie. Kwestie organizacji instytucji pozostawił już kuratorom, którym dał pełną autonomię działania. Samuel Jacob Levy, Löbel Milch i Joseph Prinz stanęli przede wszystkim przed problemem wyboru dyrektora (więcej w artykułach o Abrahamie Geigerze oraz Zachariaszu Franklu) oraz ustalenia edukacyjnego profilu szkoły, który pozwoli uciec od archaicznych metod nauczania, a jednocześnie tak zorganizować program, by żydowska religia, historiografia, filozofia i literatura poddawane byłby takiej samej analizie, jak inne dziedziny nauki. Statut wymagał, aby przyszły dyrektor reprezentował pozytywno-historyczny judaizm.

To miała być placówka, której absolwenci dogłębnie znać będą nie tylko Torę i Talmud, ale również wykażą się wysokim poziomem wiedzy ogólnej. Takie nastawienie wpisywało się w zmiany zachodzące w żydowskiej społeczności w Niemczech w XIX wieku. Żydzi dążyli do pełnej emancypacji, zdobywali wykształcenie na uniwersytetach, obejmowali wysokie stanowiska i tradycyjna, niezmienna od wieków, wykładnia religijna przestała im już wystarczać. Potrzebowali więc rabinów na równi z nimi wykształconych, potrafiących z pewną dozą akademickiego krytycyzmu podejść także do historii judaizmu; którzy byliby w stanie powstrzymać postępującą sekularyzację.

Immanuel Levy – po śmierci ojca Samuela Jacoba w 1852 r. trzeci z kuratorów Fundacji Fränckla – zadecydował więc, że należy przyjrzeć się działalności istniejących już szkół rabinackich.

Rywalizacja

Wrocławskie seminarium nie było pierwszym w Europie nowoczesnym ośrodkiem kształcącym przyszłych rabinów, ale to ono, jak się później okazało, najtrwalej zapisało się w historii. Eksperymentalne, bo pierwsze łączące edukację religijną ze świecką, seminarium rabinackie powstało już w 1810 r. w Kassel, ale z powodu zmian politycznych w regionie (upadek Królestwa Westfalii) działało tylko trzy lata. Podobne kolegia stworzono w Metz (1829) i Padwie (rok zał., wg różnych źródeł, 1827 lub 1829). Włoska szkoła (której dyrektor miał podobno pobierać lekcje niemieckiego, aby samodzielnie, na bieżąco być w stanie śledzić rozwój ruchu oświeceniowego w Niemczech) krzewiła dość zuchwale pogląd, że to ona była inspiracją dla twórców seminarium w Breslau. Zachariasz Frankel, postrzegając stworzone przez siebie seminarium jako wyróżniające się na tle innych powstałych zaledwie trochę wcześniej europejskich szkół rabinackich, twierdził, że „fakty mówią same za siebie”. Postawę dyrektora szkoły w Padwie nazwał „niezwykle zdeprawowaną” i nie omieszkał zwrócić uwagi na bardziej ograniczony program nauczania włoskiego Collegio Rabbinico oraz błędne, jego zdaniem, postrzeganie kluczowych kwestii dydaktycznych.

Raw, czyli nauczyciel

W judaizmie, w przeciwieństwie do innych religii, nie ma społecznej hierarchii wynikającej z uprzywilejowanej pozycji przywódców duchowych. Rabini autorytet i szacunek zyskują dzięki głębokiej wiedzy i starannemu wykształceniu. Tak widział tę kwestię Zachariasz Frankel: „W judaizmie nie istnieje władza wyposażona w przywilej związywania i wyzwalania; nie ma duchownych, którzy poprzez natchnienie z góry staliby ponad innymi; są tylko nauczyciele, którzy objaśniają Prawo i nauczają go”, pisał w 1860 roku w rocznym sprawozdaniu z działalności seminarium. Wykształcenie kolejnego pokolenia, które będzie w stanie wiedzę o judaizmie – teoretyczną i praktyczną – przekazywać i dostosować się jednocześnie do potrzeb nowoczesnego, wyemancypowanego społeczeństwa Żydów niemieckich było podstawowym założeniem instytucji.

Jeszcze przed oficjalną inauguracją placówki i rozpoczęciem pierwszego roku szkolnego zastanawiano się, czy powinny powstać dwa osobne wydziały: jeden – kształcenia rabinów i drugi – nauczycielski. „Czy możliwe jest połączenie idei szkoły rabinackiej i nauczycielskiej bez interferencji jednej w najważniejsze priorytety drugiej?” – pytano w liście skierowanym do ekspertów. Ostatecznie zdecydowano się zastosować podział, choć przedmioty nauczane na obu wydziałach w dużym stopniu pokrywały się. Wspólnie studiowano między innymi: egzegezę biblijną, język hebrajski, literaturę żydowską, pedagogikę i katechetykę. Nauczyciele religii żydowskiej obowiązkowo przechodzili oprócz tego kurs metodyczny, nie zapomniano również o wychowaniu fizycznym (dwa razy w tygodniu). Okazało się jednak, że chętnych do podjęcia studiów nauczycielskich nie ma wielu i wydział ten funkcjonował z przerwami: 11 lat od 1856 r. i ponownie od lat 20. XX wieku, kiedy znowu udało się zgromadzić większe grono studentów.

Kwestią, która nie podlegała wątpliwości, było sekularne wykształcenie przyszłych rabinów – od początku założono, że poza wiedzą z obszaru religii żydowskiej mają zdobyć pełne wykształcenie uniwersyteckie. Pojawił się problem, skąd wziąć studentów intelektualnie przygotowanych na równoległe podjęcie studiów na wydziale filozoficznym i filologicznym wrocławskiego Uniwersytetu – często kandydaci nie mieli nawet zdanych egzaminów po szkole średniej a ich dotychczasowa edukacja odbywała się wyłącznie w jesziwach. Aby rozwiązać ten problem, zdecydowano się otworzyć wydział przygotowawczy, mający uzupełnić luki w wiedzy w zakresie studiów klasycznych, literatury niemieckiej i francuskiej, geometrii, fizyki i arytmetyki. Funkcjonował on do 1887 roku. Tym sposobem w seminarium na przestrzeni dziejów działały trzy wydziały, ale tylko rabinacki, w którym nauka trwała siedem lat przetrwał (dla porównania – na wydziale nauczycielskim zaledwie trzy), nieprzerwanie od początku istnienia szkoły aż do jej zamknięcia przez nazistów.

Przygotowanie praktyczne

Początkowo budynek seminarium nie był przystosowany do potrzeb studentów, wymagał remontu i rearanżacji wnętrz. Dwa lata po inauguracji udało się wygospodarować odpowiedniej wielkości przestrzeń na salę modlitewną. W bożnicy nabożeństwa odbywały się codziennie, przewodniczyli im rabini wykładający w seminarium. W szabat i święta z kolei to studenci seminarium mieli okazję w praktyce wykorzystać wiedzę wyniesioną z zajęć z homiletyki i sami wygłaszali nauki.

Do zadania podchodzono z należytą powagą, a kazania starannie opracowywano. Związana jest z tym anegdota, przytoczona w książce o historii seminarium Esther Seidel. David Rosin (urodzony w Rosenbergu, czyli dzisiejszym Oleśnie), nauczyciel, miał zwyczaj szczególnie skrupulatnie sprawdzać interpunkcję w dostarczanych mu przez studentów do oceny kazaniach. Jego, powiedzielibyśmy, niemieckie zamiłowanie do porządku a nawet pedanteria, zauważone przez innych wykładowców i studentów seminarium, stały się przedmiotem żartów. Jeden z alumnów, tuż przed swoją ordynacją, dostarczył Rosinowi do sprawdzenia kazanie zupełnie pozbawione przecinków i osobny arkusz papieru zapełniony wyłącznie tymi znakami zapisanymi czerwonym atramentem. Obok nich dodał adnotację: „Panie Doktorze, jeśli znajdzie Pan w tekście brakujący przecinek, serdecznie proszę o wzięcie jednego z dodatkowej kartki papieru”. Kazania musiały być jednak nienajgorsze, skoro bożnica, otwarta także dla wiernych spoza seminarium, stała się tak popularna wśród wrocławian, że zaczęło brakować dla wszystkich miejsc.

Najlepsi, najważniejsi

Do 1870 r., czyli do momentu otwarcia berlińskiego seminarium, w którym wykładał Abraham Geiger, Żydowskie Seminarium Teologiczne we Wrocławiu było jedynym miejscem w Niemczech, gdzie przyszli rabini mogli zdobyć wyższe wykształcenie, przygotowujące ich do wykonywania zawodu. To zaledwie 16 lat przewagi i pierwszeństwa, ale jak pisze Andreas Br?mer, wicedyrektor hamburskiego Instytutu Historii Żydów Niemieckich, to „nie berlińskie, ale wrocławskie seminarium przez wiele dekad wyznaczało kierunek studiów talmudycznych w Niemczech”. Przodowało pod względem słuchaczy i docentów, którzy zdobyli uznanie jako naukowcy i badacze.

Pod koniec 1861 r. mury seminarium opuścili pierwsi absolwenci.

W sumie instytucja przez 84 lata istnienia wykształciła 249 rabinów, wśród nich warto wymienić tak znane nazwiska, jak chociażby Leo Baeck, jeden z czołowych twórców judaizmu liberalnego, czy Israel Lewy, uznawany za jednego z największych talmudystów w czasach współczesnych. W ostatnich latach istnienia, z powodu zaostrzającej się polityki nazistowskich Niemiec wobec obywateli pochodzenia żydowskiego, liczba studentów wciąż się zmniejszała. Ostatnia ordynacja rabinów odbyła się 21 lutego 1939 r., ale seminarium nie funkcjonowało już w zasadzie od listopada 1938 r., policyjnym nakazem zamknięto je tuż po Nocy Kryształowej.

Wiele uczelni rabinackich w Europie i Północnej Ameryce oparło swój model nauczania na metodach wypracowanych we Wrocławiu. Rabin Manuel Joël, wykładający we wrocławskim seminarium (a także następca Abrahama Geigera na stanowisku głównego wrocławskiego rabina frakcji liberalnej), był nawet częścią komitetu opracowującego program dydaktyczny berlińskiej Hochschule für die Wisenschaft des Judentums. W przypadku Żydowskiego Seminarium Teologicznego w Nowym Jorku rolę, jaką w jego kształtowaniu odegrało seminarium wrocławskie, ocenia się trochę na wyrost – to bardziej punkt odniesienia w sensie tożsamościowym jako miejsce narodzin judaizmu konserwatywnego.

W jakimkolwiek kierunku nie prowadziłaby teraz dyskusja historyków, pogląd o innowacyjności i wyjątkowości seminarium w Breslau jest trudny do podważenia.

Korzystałam z książki Andreasa Bramera „Rabbiner Zacharias Frankel. Wissenschaft des Judentums und konservative Reform im 19. Jahrhundert” oraz Esther Seidel „ Zacharias Frankel and the Jewish Theological Seminary”.
 
Czytaj więcej o Abrahamie Geigerze, Zachariaszu Frankelu, Polemice: kim był Zachariasz Frankel?