Katarzyna Andersz

Absolwentka anglistyki i Studium Kultury i Języków Żydowskich na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracowała w dziale Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie. W „Chiduszu" od 2014 roku.

Paweł Piotr Reszka, „Płuczki", wyd. Agora /fot. „Chidusz"

Odkopywanie Żydów z pieniążkami

Płuczki – proceder poszukiwania kosztowności w masowych grobach ofiar Zagłady – były dla biorących w nich udział tak naturalne, jak naturalnie wierzono w żydowskie bogactwo. Kopano, przeszukiwano nadpalone zwłoki, łamano czaszki i otwierano żuchwy, ponieważ nagroda za ten znój miała być sowita.

Fragment noworocznej okładki „Chiduszu" 7/2019 /Autorka Edyta Marciniak

Rozmnażajcie się, bądźcie płodni, seksu unikajcie

„Rebe dynastii kockiej zachęcał do daleko idącej wstrzemięźliwości, czyli uprawiania seksu tak rzadko, jak to możliwe, i opuszczania domu tak często, jak się da, byle nie być blisko swojej żony. Twierdzono, że jeśli ktoś chce się doskonalić w wielbieniu Boga, to musi przyjąć zasady wstrzemięźliwości” – o koncepcji keduszy, czyli ideału pobożności osiąganego przez wystrzeganie się małżeńskiego seksu, opowiada prof. Benjamin Brown z Wydziału Myśli Żydowskiej Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie.

Okładka „Chiduszu" 9/2019 / autorka: Edyta Marciniak

Teksty, nie krew [rozmowa z Fanią Oz-Salzberger]

„Ojciec nigdy nie chciał zaangażować się zawodowo w politykę, uważał, że ma większą moc oddziaływania na ludzi poprzez swoje pisanie i działalność publiczną. Mawiał, że każdy pisarz jest w stanie być premierem, ale nie każdy premier może być pisarzem. On wybrał literaturę.”

Stolpersteiny we Wrocławiu

Niemieckie kamienie i polska kultura pamięci

„W długim wywodzie, zapewniającym o trosce państwa polskiego o odpowiednie i indywidualne uhonorowanie wszystkich obywateli, którzy zginęli wskutek działań reżimów totalitarnych, Korkuć dowodził, że «ze względów ilościowych [Stolpersteiny] nie służyłyby bynajmniej godnemu upamiętnieniu kogokolwiek». Koncepcję Guntera Demniga uznał za «wysoce kontrowersyjną i sprzeczną z przyjętą w Polsce kulturą pamięci» i przekonywał, że deptanie po kamieniach jej nie służy.” Więcej o ingerencjach krakowskiego IPN-u w decyzję o zgodzie na wmurowanie Stolpersteinów i problemach w innych polskich miastach w artykule

Fragment okładki „Chiduszu" nr 38 (5/2017) autorstwa Edyty Marciniak

To samo od czterech tysięcy lat

Rabin Michael Schudrich: „Tora mówi, że nie powinniśmy poślubiać nie-Żyda. To oczywiście wiąże się z najbardziej fundamentalnym założeniem judaizmu, czyli tym, że miejscem, w którym naszą żydowskość przeżywamy, jest przede wszystkim dom, bardziej niż synagoga. Jak stworzyć silny żydowski dom, jeśli jeden z partnerów nie jest Żydem?”

Fragment szwedzkiej okładki „Chiduszu" 2/2017 autorstwa Edyty Marciniak

Jak otwierała się Szwecja

„Szwedzka polityka imigracyjna nie była przygotowana na przyjęcie tak wysoko wykształconej grupy. (…) Najlepszym rozwiązaniem było znalezienie pracy w archiwach różnych instytucji – to były historie, które można uznać za udane.” Dr Łukasz Górniok opowiada o tym, co czekało polskich Żydów, którzy po wydarzeniach Marca 1968 przyjechali do Szwecji.

Warszawa Gdańska na okładce Marcowego "Chiduszu" /Edyta Marciniak

Krótka opowieść o stuprocentowym Polaku

„Pytasz mnie, czy w szkole było źle? Powiedziałbym: i tak, i nie. Na ogół nauczyciele byli w porządku, ale zdarzali się i tacy, którzy pytali nas, dlaczego Izrael tak źle zachowuje się w stosunku do Arabów. Co my mieliśmy na to odpowiedzieć? Mieliśmy po 16-17 lat, nigdy nie byliśmy za granicą. Chciano nam dać do zrozumienia, że jesteśmy obcy”, opowiada Jackie Jakubowski, dziennikarz, Marcowy emigrant.

Jurek Kowalski / fot. archiwum własne JK

Jedyny Kowalski w Göteborgu

„W końcu ojciec znalazł prywaciarza, który potrzebował ludzi do czyszczenia kożuchów. To było okropna praca – do wanny wlewało się benzynę, wrzucało kożuchy i się je czyściło. Wyobraź sobie, jakie to było trujące. Ale nie mieli wyjścia. Poza tym sprzedali wszystko, czego mogli się pozbyć. W końcu stwierdzili, że trzeba wyjechać”, opowiada Jerzy Kowalski, fotograf, Marcowy emigrant.

Fragment okładki "Chiduszu" 10/2018 autorstwa Edyty Marciniak

Hirsz Litmanowicz wraca do Polski

Po około dwóch miesiącach w Auschwitz nagle z dziewiętnastki wybrano dwunastkę i wręczono im ich własne ubrania, w których przyjechali do obozu. Byli w szoku, nie słyszeli, żeby coś takiego wcześniej miało miejsce. Kazano im iść za krematorium. – Ciężko było sobie nawet wyobrazić, co może się stać – mówi Hirsz. Na rampie też przecież zostali powitani przez Żydów mówiących w jidysz. Jeden z dwunastu, Saul, który został wytypowany wraz ze swoim bratem, w ostatniej chwili wybłagał oficera SS, żeby Mosze został w Auschwitz. Powiedział, że brat ma gorączkę. Był przekonany, że muszą się rozdzielić, bo tych wybranych czeka pewna śmierć.