Jak zapisywać hebrajskie słowa w polskich tekstach?

Najprościej!

Najprościej mówiąc hebrajskie słowa w polskich tekstach należy zapisywać tak, aby osoba nieznająca żadnego języka obcego mogła je wymówić w sposób najbardziej zbliżony do oryginału. Dla przykładu weźmy słowo kipa (hebrajska wersja jarmułki). W wielu błędnych zapisach możemy spotkać formę kippah, czy też kippa (zazwyczaj skopiowaną z transkrypcji angielskiej). Przeczytanie tego wyrazu literalnie, przez podwójną głoskę p oraz końcowe h, sprawi, że nikt (zarówno w Izraelu, jak i w polskiej synagodze) nie zrozumie, o co chodzi, gdy usłyszy słowo kippah. Skoro w języku hebrajskim występują tu cztery głoski: k, i, p, a, nie ma żadnego uzasadnienia w dodawaniu kolejnych liter w zapisie, które jedynie zaburzają możliwość poprawnego odczytania.

Podwójne spółgłoski

Zasadniczo w języku hebrajskim nie ma słów, w których występowałyby dwie takie same spółgłoski obok siebie. Można więc gotując ciecierzycę na humus, z kipą na głowie, spokojnie rozmyślać o tikun olam.

Większość zapisów z podwojeniem spółgłoski (jak np. błędne kippur) wynika albo z kopiowania angielskiego zapisu, albo też z próby oddania tzw. dagesza mocnego, czyli wzmocnienia spółgłoski, czego w zapisie w żaden sposób robić nie trzeba, szczególnie, że to wzmocnienie we współczesnym hebrajskim jest niesłyszalne. Notacja taka powoduje tylko dodatkowe komplikacje: wiele osób zaczyna wymawiać podwojone spółgłoski tak samo, jak w słowach wanna czy rynna.

Należy pamiętać o poprawności nie tylko powszechnie znanych słów, ale również tych, które nie funkcjonują szerzej w języku polskim. Zatem zapiszemy nazwę parszy „Ki tisa” (nie zaś „Ki tissa”), aby móc łatwo sprawdzić, że chodzi o hebrajskie słowo tisa (nie zaś tissa, które z powdwojoną spółgłoską nie będzie nas odsyłało do hebrajskiego oryginału).

Nie po angielsku

Warto też zarzucić angielski zapis hebrajskich słów. Powinniśmy zatem zapisać: Szkoła Ec Chajim. Nie zaś Szkoła Etz Chaim. Nie ma żadnego powodu, dla którego część nazwy szkoły miała być zapisana po polsku (wyraz szkoła) a część angielską transkrypcją z hebrajskiego. Niestety dzieje się tak w przypadku wielu nazw własnych żydowskich instytucji w Polsce. Są więc błędne zapisy: Fundacja Shalom, czy Szkoła Podstawowa Tikkun Olam. Przy wielu uroczystościach pojawia się też notacja tov zamiast poprawnej tow, lulav a nie: lulaw, yom (poprawnie: jom).

Zasadniczo (poza m. in. współczesnymi obowiązującymi angielskimi transkrypcjami hebrajskich nazw własnych) nie zapisujemy niemego hej na końcu wyrazów. Nie piszemy więc: Torah, bimah, kabalah, etc.

Nie bójmy się joty

Zapisy typu: Eloheinu, chaim, beit, Adonai (ale też yom) wynikają zazwyczaj z bezpośredniej kalki angielskich form. Wszędzie tam, gdzie nasz aparat mowy ustawia się tak, że wydobywa się z niego głoska j, powinniśmy ją oddać w zapisie. Zatem poprawnie zapiszemy: Elohejnu, chajim, jom. Aby wydobyć z siebie głoskę i w tych wyrazach, należałoby je podczas wymowy rozdzielić na dwa osobne np. cha im.

Wielka litera

W języku hebrajskim nie funkcjonuje podział na małe i wielkie litery. A w związku z tym, że używane przez nas słowa hebrajskie wprowadzamy do polskiego tekstu (a przez to – do polskiej gramatyki), stosujemy zasady pisowni obowiązujące w języku polskim (z wyłączeniem nieobowiązującej w przypadku judaizmu zasady o zapisie małą literą wyznawców religii). Dlatego też wielką literą zapiszemy nazwy własne, choć w przypadku przedimka określonego, jeżeli nie od niego zaczyna się nazwa, zastosujemy zawsze małą literą (chodzi o hebrajską literę hej dopisywaną na początku wyrazów określonych, podobną w użyciu do angielskiego the). Stąd też nazwa międzynarodowej młodzieżowej organizacji żydowskiej będzie wyglądała tak: Ha-Szomer ha-Cair.

Tak samo, jak zapisalibyśmy słowo Bóg w tekstach religijnych wielką literą, potraktujemy biblijne boskie imiona Adonaj czy El. Uznawszy, że przedimek określony w imionach Boga stanowi istotną część ich znaczenia, proponujemy zapis Ha-Szem lub Ha-Makom (istotne jest tutaj, że jest to: To Imię, To Miejsce, nie zaś jakieś imię czy miejsce).

Często można też spotkać niepoprawny zapis wielką literą słowa ulpan w kontekście, w którym nie ma ono żadnego związku z konkretnym miejscem nauki języka. I choć to może być zaskakujące, to rzeczownik pospolity i zazwyczaj należy go zapisywać małą literą.

Błogosławieństwo

Jeżeli chcielibyśmy zapisać transliterację brachy – np. ze względu na szacunek do naszej religii – zgodnie z polskimi zasadami stosowania wielkich i małych liter, wyglądałaby to następująco: Baruch, Ata, Adonaj, Elohejnu, Melech ha-Olam (…). W tłumaczeniu na polski brzmieć to będzie: Błogosławiony jesteś, Ty, Panie, Boże, Królu Świata. Wszystkie słowa rozpoczęte wielkimi literami (poza pierwszym) odnoszą się bezpośrednio do Boga. Można też rozwiązać to w inny sposób: wszystkie określenia Boga zapisać małą literą. Ale zapis mieszany, w którym Pan zapiszemy wielką, a np. król małą, będzie najmniej zrozumiały i ortograficznie niespójny, a przez to – niedopuszczalny. Proponujemy jednak zapis wielkimi literami szczególnie w religijnych tekstach użytkowych.

Wielość łączników

Niedopuszczalne jest w polskiej gramatyce zapisywanie liter w środku wyrazu wielką literą (w przeciwieństwie chociażby do języka angielskiego). Jest to o tyle problematyczne, że w hebrajskim przyimki (np. w, na, od, z), spójnik i  oraz przedimek określony ha zapisujemy łącznie z wyrazem po nim następującym. Aby po polsku zaznaczyć odrębność tych słów, oddzielamy je od siebie za pomocą łącznika (np. Be-reszit).

Ma to sens praktyczny, gdyż dzięki temu osoby uczące się hebrajskiego mogą łatwiej zrozumieć słowa, a to pozwala na wyszukiwanie ich w słownikach i tłumaczenie. Po drugie, z językowego punktu widzenia bardziej stosowne wydaje się zaznaczanie, że na dane wyrażenie składa się kilka słów. Dlatego też proponujemy pisownię: Lag ba-Omer, Jom ha-Zikaron czy Wa-jikra. W ten sposób też funkcjonują chociażby hasła w Polskim Słowniku Judaistycznym Żydowskiego Instytutu Historycznego.

Podwójna liczba mnoga

Często w środowisku żydowskim używa się słów hebrajskich w ich oryginalnej liczbie mnogiej. Nie stanowi to większego problemu, dopóki ktoś, kto nie jest w stanie tego rozpoznać, nie zaczyna tworzyć słów takich, jak jesziwoty – do hebrajskiego wyrazu w rodzaju żeńskim, który w liczbie mnogiej ma końcówkę –ot, dodaje polską końcówkę liczby mnogiej –y i z tego powstaje dość absurdalny twór (polska liczba mnoga tego wyrazu to jesziwy). Inny przykład to nigunimy (połączenie hebrajskiej końcówki liczby mnogiej rzeczowników męskich –im i polskiej końcówki liczby mnogiej -y). Ponadto należy pamiętać, że w języku hebrajskim jest wiele wyjątków rodzajowych i dla własnego bezpieczeństwa jednak lepiej tworzyć polską (łatwiejszą) liczbę mnogą.

Simcha, Purim, sidur

Choć istnieją w polszczyźnie formy symcha czy Purym, to jednak odrodzenie życia żydowskiego w Polsce przebiega w bliskiej łączności ze współczesnym językiem hebrajskim (nie do końca zaś z wcześniejszą tradycją). Dlatego też częściej słyszymy te wyrazy w bliższej językowi hebrajskiemu formie: simcha, Purim, sidur. Ostała się mykwa, być może dlatego, że dzisiaj gra dość marginalną rolę.

Chanuka, halacha, charedi, hagada, haskala, mechica

Hebrajskie litery chet i chaf zapisujemy w języku polskim w postaci ch, dlatego też poprawny jest zapis: chanukija, Pesach, ec chajim, chazan, chucpa (choć ten ostatni zadomowił się już w przedwojennej polszczyźnie również jako hucpa). Na notację słów takich jak minhag, mohel, halacha wpływa hebrajskie hej, które po polsku zawsze należy zapisywać literą h. Warto pilnować tej zasady chociażby po to, aby ułatwić czytelnikom możliwość odtworzenia hebrajskiego oryginału.

Jak szachrit, to parsza

Tu znowu wkrada się często powszechność formy angielskiej, która brzmi: szacharit, parasza. To – z punktu widzenia języka polskiego – nieuzasadnione. Choć łatwiej jest wymówić z tym dodatkowym a wyrażenie paraszat ha-szawua.

Erec Israel

Hebrajską Ziemię Izraela zapisujemy Erec Israel, ale warto pamiętać, że transkrypcja popularnej gazety izraelskiej obowiązuje w języku angielskim i brzmi: Haaretz. Gdybyśmy chcieli stworzyć taką gazetę w Polsce, w myśl proponowanych reguł należałoby zapisać Ha-Arec (pamiętając, że jest to tytuł czasopisma i stąd również rzeczownik należy zapisać wielką literą).

Podobnie rzecz się ma z Instytutem Jad wa-Szem (przypomnijmy, że spójnik wa oznacza polskie i, którego w nazwach własnych nie zapisujemy wielką literą, chyba że to początek nazwy). Ze względu na fakt, że jerozolimski instytut posługuje się na świecie angielską transkrypcją Yad Vashem, taki zapis można przyjąć w języku polskim.

Suka czy kibel?

Nie wydaje się zasadny zapis sukka proponowany czasami jako wyjątek, dzięki któremu namiot na święto Sukot nie miałby przywoływać skojarzenia z polskim określeniem źle prowadzącej się kobiety. To argument niedostateczny, a taka ortografia powoduje błąd w wymowie. Zbyt wiele jest zresztą podobnych polsko–hebrajskich homonimów. Dla przykładu warto wspomnieć słowo kibel, które, choć z akcentem na pierwszą sylabę, to jednak aż nadto kojarzy się z gorszą wersją łazienki, nie zaś sytuacją, kiedy Mojżesz dostał (hebr. kibel) Torę na górze Synaj.

Raw, rabin, rabejnu

Hebrajskie słowo raw tłumaczone na język polski jako rabin jest na tyle wystarczające, że nie trzeba wprowadzać do polszczyzny angielskiego odpowiednika rabbi. Tym bardziej to dziwi, gdy taką formę można znaleźć w „Księgach Jakubowych” Olgi Tokarczuk. Według pisarki posługiwali się nim Żydzi na Podolu w czasach frankistów. Zresztą błędom w najnowszej powieści Tokarczuk należałoby poświęcić osobny artykuł.

Le-chajim!

Niech na zdrowie wyjdzie nam taki zapis hebrajskiego toastu. Jest on zdecydowanie lepszy i czytelniejszy niż L’chaim, który sprawia dość spore trudności w odczytywaniu.