„Chidusz” 5/2016

1.

Kończąc ten numer, pracowałem z Tel Awiwu. Ósmego czerwca wyszedłem z Sarona Market na dwie godziny przed tragedią, jaka miała się tam rozegrać. Wieczorem dwóch Palestyńczyków otworzyło ogień do przypadkowych ludzi znajdujących się w restauracji. Zabili cztery osoby, ranili szesnaście, z czego sześć ciężko. Ofiar byłoby o wiele więcej, gdyby nie to, że terroryści nie byli profesjonalistami. Mieli problemy z bronią, coś nie zadziałało. Nie przewidzieli, że zabijanie ludzi nie jest takie łatwe.

Jeden został postrzelony na miejscu, a drugi, uciekając z miejsca zdarzenia, ukrył się w znajdującym się nieopodal budynku. Mieszkający tam policjant słyszał strzały, więc postanowił ruszyć z pomocą. Zobaczył jednak na klatce schodowej trzęsącego się człowieka, pomyślał, że pewnie jest w szoku i należy mu pomóc. Zaprowadził go więc do mieszkania, zostawił ze swoją żoną i dziećmi, wziął pistolet i szybko wybiegł z domu. Na nagraniach z monitoringu widać, jak dobiega do Sarona Market i po chwili, przerażony, zawraca. Zauważył, że człowiek, którego zostawił w domu, łudząco podobny jest do Palestyńczyka leżącego na podłodze w restauracji. Oboje ubrani byli w podobne garnitury, oboje byli Palestyńczykami z Zachodniego Brzegu.

Gdy dobiegł do domu, terrorysta nadal tam siedział. Nie zranił nikogo z domowników. Poddał się policjantowi.

Historia zbyt nieprawdopodobna, żeby mógł powstać z niej kolejny film o zabijaniu. Może dlatego media niezbyt zainteresowały się wydarzeniami w Tel Awiwie.

2.

Od zakończenia drugiej wojny światowej nie poświęcano zbytniej uwagi działaniom Emanuela Ringelbluma. Każdemu trochę ta historia nie pasowała. Ani polskim komunistom, ani syjonistom, ani amerykańskim Żydom. Gdy znana na świecie książka Samuela Kassowa pojawiła się w polskich księgarniach, nie została właściwie przez nikogo zauważona. Mieliśmy okazję w tym miesiącu porozmawiać na ten temat z jej autorem – bodaj największym znawcą historii dokumentacji prowadzonej przez Oneg Szabat w warszawskim getcie.

3.

Temat z okładki to żydowskie spojrzenie na in vitro, które fascynująco różni się od dominujących w Polsce poglądów na temat zapłodnienia pozaustrojowego. Jak zawsze w takich sytuacjach (przypominamy chociażby genderowe problemy) zależało nam na opinii ortodoksyjnego rabina, dopiero wtedy można sobie uświadomić fundamentalne różnice między judaizmem a chociażby Kościołem katolickim.

4.

Jednym z założeń „Chiduszu” jest przywracanie historii Żydów z Breslau. Tych, o których nie do końca wypada mówić w Berlinie (poprawność polityczna), o których nie mówi się w Warszawie (bo przecież byli Niemcami). W tym miesiącu, w związku z wystawą prezentowaną we Wrocławskim Muzeum Miejskim, prezentujemy historię malarza Heinricha Tischlera.

5.

Piszemy również o Agnes Keleti, olimpijskiej rekordzistce z Węgier, żydowskich fałszerzach pracujących dla III Rzeszy, nowej książce Suzanny Eibuszyc „Pamięć jest naszym domem”, powieści Dawida Grosmana „Księga gramatyki intymnej”, archiwum nowojorskiego YIVO i poparciu warszawskich Żydów dla kandydatury Ignacego Mościckiego na prezydenta Polski.

6.

Ciężko nas znaleźć w Empiku, trzeba nieco pogrzebać. Zazwyczaj jesteśmy na półce obok chrześcijańskich czasopism religijnych, nie jest to jednak żadnego rodzaju statement.

magazyn-zydowski-chidusz-in-vitro-judaizm-sztuczne-zaplodnienie-surogacja-heinrich-tischler-samuel-kassow-kto-napisze-nasza-historie-suzanna-eibuszyc-pamiec-jest-naszym-domem-ksiega-gramatyki-intymnej