ludzie

Warszawa Gdańska na okładce Marcowego "Chiduszu" /Edyta Marciniak

Krótka opowieść o stuprocentowym Polaku

„Pytasz mnie, czy w szkole było źle? Powiedziałbym: i tak, i nie. Na ogół nauczyciele byli w porządku, ale zdarzali się i tacy, którzy pytali nas, dlaczego Izrael tak źle zachowuje się w stosunku do Arabów. Co my mieliśmy na to odpowiedzieć? Mieliśmy po 16-17 lat, nigdy nie byliśmy za granicą. Chciano nam dać do zrozumienia, że jesteśmy obcy”, opowiada Jackie Jakubowski, dziennikarz, Marcowy emigrant.

Marian Marzyński /fot. archiwum własne MM

Wszyscy jesteśmy Żydami

„Prawdziwym tematem emigracji jest zawsze wątek osobisty. Polega ona na tym, że zrywa się więzi, kontakty, porzuca zasoby materialne w jednym świecie, by odbudować je w innym. I to nie jest naturalne dla człowieka. Człowiek powinien siedzieć tam, gdzie się urodził i tam rozwijać swoją kulturę, zawód, rodzinę”, opowiada Marian Marzyński, reżyser, Marcowy emigrant.

Jurek Kowalski / fot. archiwum własne JK

Jedyny Kowalski w Göteborgu

„W końcu ojciec znalazł prywaciarza, który potrzebował ludzi do czyszczenia kożuchów. To było okropna praca – do wanny wlewało się benzynę, wrzucało kożuchy i się je czyściło. Wyobraź sobie, jakie to było trujące. Ale nie mieli wyjścia. Poza tym sprzedali wszystko, czego mogli się pozbyć. W końcu stwierdzili, że trzeba wyjechać”, opowiada Jerzy Kowalski, fotograf, Marcowy emigrant.

Fragment okładki "Chiduszu" 10/2018 autorstwa Edyty Marciniak

Hirsz Litmanowicz wraca do Polski

Po około dwóch miesiącach w Auschwitz nagle z dziewiętnastki wybrano dwunastkę i wręczono im ich własne ubrania, w których przyjechali do obozu. Byli w szoku, nie słyszeli, żeby coś takiego wcześniej miało miejsce. Kazano im iść za krematorium. – Ciężko było sobie nawet wyobrazić, co może się stać – mówi Hirsz. Na rampie też przecież zostali powitani przez Żydów mówiących w jidysz. Jeden z dwunastu, Saul, który został wytypowany wraz ze swoim bratem, w ostatniej chwili wybłagał oficera SS, żeby Mosze został w Auschwitz. Powiedział, że brat ma gorączkę. Był przekonany, że muszą się rozdzielić, bo tych wybranych czeka pewna śmierć.

Pierwszy rok studiów medycznych na Uniwersytecie Jana Kazimierza, po ćwiczeniach, Lwów 1941. Od prawej: Sławek, Sabina, dr Klinger, Bronia /fot. Archiwum rodzinne

Sabina ze Lwowa

Ten tekst pisałam na przestrzeni kilku miesięcy. Zdołałam jeszcze uzupełnić luki w opowieści, wypytując babcię o szczegóły. Złożyłyśmy zeznania w Yad Vashem i zapisałyśmy tam nazwiska jej bliskich. Babcia odeszła u schyłku tego lata. W jej szafie odkryłam zużytą skórzaną teczkę, a w niej kenkartę i akt chrztu niejakiej Joanny ze Stanisławowa. Cała historia babci i jej lęku w jednej starej torbie.

holocaust-zwierzat-holokaust-zaglada-wegetarianizm-weganizm-alex-hershaft-gary-yourofsky-judaizm-zabijanie-zwierzat-koszerny-kaszrut-jedzenie

Atlas obrońców zwierząt

Jego historia zaczyna się w warszawskim getcie. To jednak historia z morałem, bo jej bohater (a zarazem narrator) twierdzi, że z Zagłady można wyciągnąć lekcję, pod warunkiem, że samemu (tak jak on) nie jest się zbyt skupionym na swoim cierpieniu. Kiedy mówi więc o ostatecznym rozwiązaniu, ilustruje tę część wykładu zdjęciem koguta. Epidemia opresji dotyka zwierzęta, tak jak kiedyś Żydów. Sednem jego wykładu, mającego skłonić do niejedzenia mięsa, jest stwierdzenie, że nie ma znaczenia, czy ofiarą są Żydzi, czy świnie. Nazywa się Alex Hershaft, urodził się w Warszawie.

Fragment okładki autorstwa Edyty Marciniak

Chasydzi z Wałbrzycha

Otwierając drzwi do mieszkania, całuje mezuzę. Zamienia zimową czapkę na jarmułkę. Ze mnie to taka nietypowa chasydka, śmieje się Gawri, zawsze noszę kipę. Choć oczywiście nie do pracy.

„Estera i Mordechaj”, Aelbert van Der Schoor

Megilat Kurek [Notatki z wykładów i prelekcji historycznych doktor Ewy Kurek]

Nawet ci, którzy uważnie czytają książki doktor Ewy Kurek, nie zdają sobie sprawy, jak ważną rolę w jej rozumieniu żydowskiego świata odgrywa święto Purim. Księga Estery stała się dla niej kluczem do zrozumienia historii żydowskiej w ogóle, a w szczególe pozwoliła odkryć prawdę o przedsiębiorstwie Holocaust, zdemaskować bajkę, którą Żydzi karmią świat już od końca…

Joe (Jan), młodszy brat Lolka, o którego istnieniu Lolek nie ma pojęcia. Do zrobienia zdjęcia zdjął kipę. Może tak łatwiej będzie zauważyć podobieństwo? /fot. CHIDUSZ 2018

Co się stało z Lolkiem?

W 1962 roku Lola odnalazła siostry, które przyznały, że uratowały jej syna. Informacji miała udzielić siostra Aniela Zagórska, przełożona zgromadzenia sióstr szarytek. „Jest zdrowy i duchowo oczyszczony” – Joe relacjonuje słowa zakonnicy, które matka powtarzała przez lata. Siostra Zagórska miała doskonale zdawać sobie sprawę z tego, gdzie przebywa Lolek, ale nie chciała, żeby stał się na powrót Żydem. Był ochrzczony, nazywał się Mariusz. I tak miało zostać. Joe, młodszy syn Loli, do dziś poszukuje swojego brata.

Księdza Profesora pytania do Żydów

2 lutego 2018 roku, wśród przyjaciół zgromadzonych u grobu księdza Jerzego Popiełuszki, ksiądz Tadeusz Guz stawiał narodowi żydowskiemu historyczne pytania. Profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego sugerował, że Żydzi byli szefami III Rzeszy i że za kredyty udzielone przez żydowskie banki wybudowali krematoria w Auschwitz, w których palili swoich braci i siostry. Kilka dni później w radiowej Trójce, podczas dwugodzinnej audycji Wojciecha Reszczyńskiego, można było usłyszeć o tym pięknym i ważnym spotkaniu, podczas którego ksiądz Tadeusz przekonywał, że obecny kryzys polsko-żydowski wyjdzie Polsce na dobre, bo wreszcie Polska będzie mogła dojść prawdy.   Tok rozumowania Księdza Profesora jest w zasadzie prosty. Skoro Izrael…