Koszerność piwa

Zazwyczaj rabini mają sprzeczne opinie na temat koszerności piwa. Jedno jest jednak pewne: latem częściej sięgamy po ten trunek i warto się zastanowić, które z piw są koszerne.

Jasne piwa niesmakowe są prawie bezspornie uznawane za koszerne. Piwa smakowe muszą zostać poddane nadzorowi podczas produkcji – dopiero wtedy można stwierdzić, czy spełniają wymogi koszerności. Niejasny jest jednak przede wszystkim status piw ciemnych. W opinii wielu rabinów możemy je uznać za koszerne i we Wrocławiu również przyjmujemy takie stanowisko.

Stworzona pod nadzorem Naczelnego Rabinatu lista koszernych produktów określa, że w Polsce za koszerne uznawane jest „każde piwo niesmakowe i bez dodatków”.

Spór o koszerność piw ciemnych bierze się z różnych metod jego produkcji. Jeśli ciemny kolor osiąga się dodając barwniki, może to stanowić problem, część z nich nie jest bowiem koszerna. Wielu rabinów z nurtu nowoczesnej ortodoksji (modern orthodox) przyjmuje, że wszystkie piwa niesmakowe spełniają wymogi koszerności, chyba że mamy świadomość jakichś problematycznych kwestii związanych z ich produkcją. Na szczęście większość krajów europejskich rygorystycznie podchodzi do klasyfikacji piwa i jeśli dodane są do niego barwniki lub aromaty, taka informacja musi znaleźć się na etykiecie.

Sprawa staje się bardziej złożona w przypadku piwa filtrowanego, bowiem składniki używane w procesie filtracji nie zawsze są koszerne. Żyjący w XVIII w. Rabin Ezechiel Landau (urodzony w Opatowie, zmarły w czeskiej Pradze) twierdził, że składniki te wcale nie sprawiają, że piwo staje się niekoszerne – ostatecznie nie znajdziemy ich bowiem w gotowym produkcie. Zostają dodane z intencją późniejszego ich wyeliminowania tylko po to, aby przyśpieszyć proces, który w przeciwnym razie i tak by zaszedł, tylko w dużo dłuższym czasie. Na niektórych listach produktów koszernych nie znajdziemy Guinessa (do jego filtracji używany jest karuk, otrzymywany z jesiotra), przez innych (to jest także moje zdanie) ten typ piwa uznawany jest za koszerny.

Muszę przy okazji zaznaczyć, że wymogi przyznawania certyfikatów koszerności wychodzą poza zwykłe uznanie, że dany produkt spełnia warunki koszerności. Choć wielu rabinów potraktowałoby opinię Ezechiela Landaua za wystarczającą, żeby wypić Guinessa, nie byłaby to podstawa przyznania temu piwu certyfikatu. Z Halachy nie wynika mocny rygoryzm w określaniu koszerności – można opierać się na uznaniu pewnych domniemanych okoliczności, ale podczas przyznawania certyfikatu wszystko musi zostać sprawdzone dokładniej.

Pozostaje mi życzyć wszystkim „na zdrowie!” i zaprosić do wypicia piwa w moim towarzystwie. A już niedługo będziemy mogli pić piwo w jedynej koszernej kawiarni we Wrocławiu CIŻ Cafe przy Włodkowica 9. Wtedy na pewno będzie poddane odpowiedniej rabinicznej kontroli.