Aj waj. Schulz we Wrocławiu [recenzja spektaklu]

W najnowszym spektaklu Teatru Polskiego we Wrocławiu intelektualnego dialogu z Brunonem Schulzem nie podjęto. Reżyser Jan Szurmiej nie znalazł też narzędzi, żeby przenieść na scenę język jego twórczości. Oniryczność wyraża mgłą, poetyckość głębią sceny, a Drohobycz zastępuje Anatewką ze sztucznymi pejsami.

W efekcie Xięgi Schulza to ponaddwugodzinny quasi-wodewil, w którym piękno Sklepów cynamonowych zastąpiono efekciarskim, jarmarcznym widowiskiem. Spora grupa śpiewaków, tancerzy i aktorów zajmie na chwilę niewymagającego widza, ale szybko go też znudzi słabymi scenami pomiędzy poszczególnymi songami.

Więcej o spektaklu Xięgi Schulza w różowym „Chiduszu” na koniec czerwca.