Szukam Raju. Wycinanki Moniki Krajewskiej w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie

Od połowy marca do końca maja PME w Warszawie zaprasza na wystawę wycinanek Moniki Krajewskiej zatytułowaną „Szukam Raju”. 

monika-krajewska-wycinanki-panstwowe-muzeum-etnograficzne-w-warszawie-zydowskie-wycinanki-moniki-krajewskiej-szukam-raju

 

Monika Krajewska o swoich pracach:

Mimo zachwytu dla dzieł anonimowych często mistrzów tradycji, która kwitła w Europie w XVIII i XIX w., czerpię z nich tylko niektóre wątki, np. w mizrachach. Motywy łączę po swojemu i wprowadzam nowe – również z tradycji żydowskiej, ale spoza kanonu starej wycinanki, np. ze średniowiecznych iluminowanych rękopisów. Moje prace są coraz częściej własną interpretacją żydowskich tekstów i symboli. Oto przykład: ważnej w judaizmie idei utożsamienia menory z Drzewem Życia nadałam nietradycyjną formę opartą na mandali. Zestawiam wersety z Biblii, Talmudu, modlitw i dodaję do nich obraz.

Używam często materiałów i technik nieobecnych w ludowej wycinance Żydów Europy Wschodniej. Podczas gdy tradycyjne wycinanki były prawie zawsze malowane, ja bądź je maluję, bądź pozostawiam białe lub czarne na tle malowanym techniką własną: tuszem, farbami wodnymi i akrylowymi lub tworzonym techniką wielowarstwowego kolażu. Wycinam tak, jak dawni twórcy, przy pomocy nożyka. Wplecione w obraz wersety są najczęściej wycięte, podczas gdy dawniej były przeważnie kaligrafowane. Łączę też wycinankę z kolażem, frotażem i fotografią.

Cykl „Płonący” to moje requiem dla przedmiotów ceremonialnych, które zostały unicestwione wraz ze społecznościami, które je tworzyły i pielęgnowały. Jeżeli los ten spotkał synagogi i cmentarze, to cóż dopiero koronkowe wycinanki… Ocalały okruchy.

Cykl „Tatry”: Kiedy nie jestem w Tatrach, Tatry są we mnie. To miejsce, gdzie spotykają się psalmy i żywioły. Gdzie piękno i groza są tak mocne, że dorównują im tylko słowa Psalmów i błogosławieństwa, które odmawia się na widok wielkich gór, błyskawicy, na głos grzmotu.

W cyklu „Oto pokolenia” wycinanka jest uzupełnieniem frotażu. Tą techniką dokumentowałam motywy z płaskorzeźb na macewach; tu rysunki z różnych nagrobków łączę z dobranymi tematycznie wyciętymi wersetami.

Monika Krajewska: Libe ken rirn a sztejn

Monika Krajewska: Libe ken rirn a sztejn

Czasem wplatam w wycinankę ulubione motywy z płaskorzeźb na macewach i nieistniejących drewnianych synagog, działa rąk i wyobraźni z małych miasteczek, które poprzez swą „świętą pracę” dawały własny wyraz wizji świata zakorzenionej w Biblii, naukach rabinów i żydowskich obyczajach ludowych. Chciałabym też umieć wyrazić osadzenie – przez tyle wieków – żydowskiego życia w polskich realiach, klimacie, krajobrazie. Wtedy palma sąsiaduje z paprocią, a lampki chanukowe widać przez ośnieżone szyby. Co mnie łączy z tradycją? Chyba to, że uprawianie tej sztuki to jeden ze sposobów uczestniczenia w życiu społeczności. Śluby, narodziny, bar micwy i bat micwy (czasem moich uczniów) inspirują do wycinanek związanych z konkretnymi osobami, do szukania w tekstach modlitw i pieśni wersetów pasujących do życia kogoś z przyjaciół. Mizrach na wschodnią ścianę czy ketuba-dokument ślubny to dla mnie przede wszystkim część tradycji religijnej, a nie obiekt do galerii.

Nastrój świąt obchodzonych w domu i w synagodze, słowa liturgii i pieśni śpiewane przy szabatowym stole aż się proszą o swoje odbicie w wycinance.

Fascynują mnie motywy światła, bramy, symbolika menory, Drzewa Życia, Raju, zwierząt mitycznych, odniesienia mesjańskie. W dawnych wycinankach nie istniały prawa proporcji, perspektywy i anatomii; istniał rajski ogród pełen fantastycznych zwierząt i wyrazistych symboli. Tworząc własne, szukam własnego Raju…