Dwa procent szans na przeżycie

John Calvin niedługo znowu będzie mógł pracować jako sprzedawca, bo odzyskał prawo do zatrudnienia w Kanadzie, które odebrano mu jesienią zeszłego roku. Jednak w tym roku jesień może oznaczać w jego życiu coś gorszego niż utratę pracy. Na czwartego listopada wyznaczono ostateczną datę jego deportacji na Zachodni Brzeg. Deportacji, która będzie oznaczać dla niego śmierć, możliwe że z rąk własnej rodziny. Przyjaciele Johna starają się, jak mogą, by do tego nie dopuścić. Zgodził się o tym porozmawiać.

John Calvin to chyba nietypowe imię i nazwisko dla Palestyńczyka.

Oczywiście, zacząłem go używać w Kanadzie, już po konwersji, aresztowaniu i wyjeździe z Zachodniego Brzegu.

Zdecydowałeś się przejść na chrześcijaństwo i z tego powodu zostałeś aresztowany?

Dokładnie tak. W marcu 2006 roku moja mama podsłuchała, jak rozmawiałem przez telefon z księdzem, prosząc, by mnie ochrzcił. Była bardzo wzburzona, dołączył do tego mój ojciec, który próbował mnie zaatakować nożem. Udało mi się uciec. Ukrywałem się przez kilka miesięcy w innym mieście na Zachodnim Brzegu. A w czerwcu przypadkowo spotkałem mojego ojca w miejscu publicznym. Zaatakował mnie, ktoś wezwał policję, bo dla ludzi wyglądało to jak bójka. Po przyjeździe funkcjonariuszy rozdzielono nas. Wyszło na jaw, jaka historia kryła się za tą sceną i postanowili mnie aresztować z powodu mojej konwersji. Spędziłem w więzieniu kilka tygodni, zanim mnie wypuścili, chociaż może lepiej powiedzieć „wyrzucili”.

Jakim sposobem osoba, której rodzina ma powiązanie z Hamasem, decyduje się na konwersje na chrześcijaństwo?

Moja rodzina nie ma „powiązań” z Hamasem. Moja rodzina jest jedną z rodzin, które Hamas założyły. Kiedy miałem 14 lat, zacząłem kwestionować ich przekonania i, jak wielu nastolatków, budowałem własny światopogląd. Nie byłem w dobrych kontaktach z rodziną, przynajmniej nie z tą najbliższą. Uciekłem z domu i wyjechałem do Izraela. Zostałem aresztowany za przekroczenie granicy bez pozwolenia. W więzieniu zostałem seksualnie zaatakowany przez innego Palestyńczyka. Nieważne, co dokładnie mi zrobił, ważne to, co mnie spotkało później ze strony moich żydowskich, izraelskich strażników, pracowników socjalnych i nawet naczelnika więzienia. Oni wszyscy zachowywali się, jakby ich głównym celem było pomóc mi przejść przez to i upewnić się, że nie będę z tego powodu cierpiał całe życie. To wszystko było całkowitym zaprzeczeniem tego, co uczono mnie na temat Żydów. Wychowywałem się będąc przekonanym, że misją Żydów jest zniszczenie nas. Przez nas mam na myśli muzułmanów, bo wtedy nim jeszcze byłem. W rzeczywistości okazało się to całkowitą nieprawdą. Z tego powodu zacząłem ponownie myśleć na temat mojego światopoglądu i rozpadł on się całkowicie. Zostałem wypuszczony z więzienia, zdystansowałem się od mojej rodziny, nie chciałem być z nimi dalej utożsamianym. Pracowałem prawie 24 godziny na dobę. Biorąc pod uwagę tamtą kulturę, jest prawie niemożliwe, aby opuścić Hamas. Traktowane jest to jako zdrada karana śmiercią i każdy, nawet nastolatek, wie o tym. Nie uważałem się za muzułmanina już kiedy miałem 16 lat. Trzy lata później przeczytałem „Kod Leonarda Da Vinci”, który miał dużo odniesień do historii chrześcijaństwa, Kościoła i Biblii. Wcześniej nic o tym nie wiedziałem. W jakiś sposób doprowadziło mnie to do rozmowy z kimś, kto przekonał mnie, żebym przeczytał chrześcijańską Biblię. Zrobiłem to cztery razy, od początku do końca, od Księgi Rodzaju do Apokalipsy Świętego Jana. Uznałem to za fascynujące, czułem powiązanie duchowe i to doprowadziło do konwersji.

Ale twoja konwersja nie jest jedynym powodem, przez który możesz stracić życie, jeśli wrócisz na Zachodni Brzeg?

Teraz już nie. Odkąd trzy lata temu ujawniłem się jako gej, ludzie mają już dwa powody, żeby mnie zabić.

Jak znalazłeś się w Kanadzie?

W tym samym roku, w którym zostałem aresztowany przez władze palestyńskie, dostałem zaproszenie do szkoły biblijnej w Toronto, ale w tamtym czasie nie skorzystałem z niego. Po opuszczeniu więzienia kilka tygodni później zbiegłem do Jordanii i tam zaakceptowałem zaproszenie, aby zostać studentem w Kanadzie i tak się tam znalazłem.

Kiedy przyjechałeś do Kanady, sądziłeś, że będziesz chciał tam zostać?

Trochę mi zajęło dostosowanie się, miałem szok kulturowy, ale pół roku później zrozumiałem, że w tym kraju czuję się jak w domu i że chcę tu zostać.

Jak wygląda obecnie twoja sytuacja prawna?

W 2011 roku złożyłem wniosek o nadanie statusu uchodźcy. Niespełna rok później nadanie statusu zostało zawieszone przez Kanadyjską Agencję Służb Granicznych. Poszedłem na przesłuchanie i zostałem skonfrontowany z paragrafem, który mówi, że jeśli jesteś członkiem organizacji terrorystycznej lub nim byłeś, nie masz prawa do azylu w Kanadzie. Definicja „członkostwa” nie jest jasna czy zdefiniowana, tego typu organizacje nie mają przecież „kart członkowskich”, więc oceniane jest to indywidualnie. Po pierwszym przesłuchaniu otrzymałem decyzję na moją korzyść. Uznano, że nie podpadam pod ten konkretny paragraf i że bycie członkiem mojej rodziny nie jest równoznaczne z byciem członkiem Hamasu. Niestety, niedługo później Agencja odwołała się od tej decyzji. W sierpniu 2014 roku ich apelacja została uznana i mój wniosek oddalono, decyzja przyszła z nakazem ekstradycji. Chciałem wnieść o sądowe rozpoznanie sprawy, ale uznano, że nie mam do tego prawa, natomiast moja sprawa znowu jest rozważana na niższym poziomie, gdzie ocenia się przede wszystkim stopień zagrożenia, jaki mam stanowić. Zwróciłem się do ONZ, bo ta organizacja może użyć nacisku na rząd kanadyjski, aby wyraził zgodę na sądowe rozpatrzenie mojej sprawy. Na wszelki wypadek sprawdzam też, jakie będą moje możliwości, jeśli to wszystko zawiedzie. W takim przypadku może uzyskam status uchodźcy w USA czy Wielkiej Brytanii albo jakimś państwie europejskim, ale tam moje szanse będą podobne jak w Kanadzie.

Czy ktoś ci pomaga w tej walce?

Mam sporo przyjaciół, którzy powołali komitet, wysyłają petycje i starają się znaleźć sposób, aby zatrzymać nakaz deportacji. Zaczęli kampanię na rzecz pokrycia opłat prawnych, założyli stronę na Facebooku, prowadzą starania w mediach społecznościowych, jest to grupa przyjaciół z kościołów, organizacji politycznych, w których działałem, aktywistów LGBTQ i moi najbliżsi przyjaciele.

Jakie masz szanse na pozostanie w Kanadzie?

2 procent.

Dlaczego dokładnie tyle?

To nie jest dokładnie tyle a odrobinę mniej. Jest to ilość osób w mojej sytuacji, którym przyznaje się prawo pobytu w Kanadzie.

A jakie jest prawdopodobieństwo, że zginiesz, jeśli wrócisz na Zachodni Brzeg?

Sto procent. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

 


Przyjaciele Johna zbierają pieniądze na wynajęcie prawnika i uiszczenie opłat koniecznych aby jego sprawę przedstawić przed ONZ i reprezentować go w sądzie. (http://www.gofundme.com/savejohncalvin). Pomóc można również poprzez podpisywanie petycji do kanadyjskiego rządu (https://www.change.org/p/canadian-government-allow-john-calvin-to-stay). Warto też polubić stronę „Ratujmy Johna Calvina” na Facebooku (https://www.facebook.com/savejohncalvin).