Szewach Weiss: To Armia Czerwona wyzwoliła moją rodzinę

Były ambasador Izraela w Polsce profesor Szewach Weiss oświadczył, że pojechałby na Defiladę Zwycięstwa w Moskwie.
Nigdy dla mnie oficjalne święta nie robiły wrażenia, ale Dzień Zwycięstwa został mi w pamięci takim, jakim zobaczyłem go w filmie „Lecą żurawie” w scenie, kiedy orkiestra gra marsza a na peron wtacza się pociąg z powracającymi żołnierzami. Radość powracających i ogromny smutek tych, dla których synowie, ojcowie i mężowie już nigdy nie wrócą. Tę historię świetnie ilustruje piosenka Dawida Tuchmanowa do słów poety Władymira Charitonowa.

Этот День Победы порохом пропах
Этот праздник с сединою на висках
Это радость со слезами на глазах
W jasny Dzień Zwycięstwa
Kwitnie biały bez,
Grzmią saluty
I sztandary chylą się
Wielka radość, Ale oczy pełne łez

Ostatni wers wszedł do historii jako jednoczesny wyraz smutku, radości, dumy i męstwa. Warto o tym wspominać szczególnie teraz, gdy rosną w siłę nacjonalizmu i ksenofobie. Nawet wśród ludzi wykształconych, pełniących ważne funkcje społeczne mogliśmy ostatnio usłyszeć zadziwienie: „Dlaczego wszyscy przyzwyczailiśmy się tak łatwo, że to Moskwa jest miejscem, gdzie czci się zakończenie działań wojennych, a nie Londyn czy Berlin, co byłoby jeszcze bardziej naturalne?” Pytanie padło z ust pewnego magistra historii Uniwersytetu Wrocławskiego, który nie tak dawno oświadczył, że Auschwitz wyzwolili Ukraińcy. Na drugi dzień na poparcie tezy podał nazwisko kapitana i można by z tego wyprowadzić nową wersję dowcipu rodem z „Radia Erewań”: nie Ukrainiec tylko Front Ukraiński, nie kapitan tylko major, i w dodatku Żyd, któremu Prezydent Kwaśniewski wręczył za to medal.

Na koniec warto wspomnieć o Ralphie Appelbaumie, amerykańskim Żydzie, twórcy wielu żydowskich muzeów, w tym niedawno otwartego Muzeum Tolerancji w Moskwie. Przygotowując ekspozycję, oglądał różne filmy dokumentalne. Jeden z nich kończy się bardzo wymowną sceną. Żyd weteran wspomina maj 1945 roku. Ogłoszono kapitulację. Ludzie tańczą, śpiewają a on smutnie usiadł na schodach jakiegoś domu. Podchodzi do niego dowódca i mówi:
-Czy rozumiesz, co się wydarzyło?
-Rozumiem. Zwycięstwo!
Niczego ch… ty nie rozumiesz. Będziesz żył!

W sali muzeum rozległa się cisza i było słychać jak niemłody, doświadczony Ralph Appelbaum płakał. Można różnie odnosić się to tego wydarzenia. To prawda, że Związek Radziecki nie przyniósł wyzwolenia, ale wielu ocalił życie. Jeśliby nie było tego dnia, nas, Żydów na pewno by nie było.