Różne zawiłości historyczne

„Polacy spalili Żydów w stodole”, rozpoczyna rozmowę Monika Olejnik. „To jest opinia pani redaktor, powtarzana za panem Grossem”, odpowiada minister edukacji Anna Zalewska, tuż po 75 rocznicy pogromu w Jedwabnem, 12 lat po zakończeniu (kolejnego i ostatniego) śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej, które wykazało, że rola Polaków w realizacji mordu była decydująca.

Olejnik pyta dalej: kto dokonał pogromu w Kielcach? Zalewska odpowiada, że różne były zawiłości historyczne. Z trudem zgadza się, że zbrodni ktoś jednak dokonał. Precyzuje, że byli to jacyś antysemici i zdaje się być bardzo zadowolona, że w końcu udało jej się znaleźć jakąś odpowiedź. Olejnik nie przestaje dopytywać, ale z odpowiedzi Zalewskiej niewiele wynika. Może poza tym, że minister najwyraźniej wyszła z założenia, że lepiej będzie powiedzieć cokolwiek, niż przyznać, że tych zbrodni dokonali Polacy. W 70. rocznicę tragicznych wydarzeń w Kielcach, 10 lat po zakończeniu (kolejnego i ostatniego) śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej, podczas którego nie znalazł się nawet jeden dokument potwierdzający sowiecką prowokację.

Więcej o pogromie czytaj w lipcowym „Chiduszu” dostępnym w Empikach od 25 lipca, w Centrum Informacji Żydowskiej we Wrocławiu od 22 lipca

W 2001 roku, gdy śledztwo w sprawie Jedwabnego było jeszcze w toku, Jan Nowak-Jeziorański mówił, że skoro poczuwamy się do zbiorowej dumy z osiągnięć indywidualnych Polaków, powinniśmy także poczuwać się do zbiorowego wstydu. Jeżeli będziemy umniejszali tę zbrodnię, cały naród polski stanie się w oczach świata wspólnikiem zbrodni. Z moralnego punktu widzenia i ze względu na dobre imię Polski konieczny jest jakiś akt żalu. Nie czekajmy na to, aż zakończy się dochodzenie – konkludował –  bo może to potrwać długo, powinniśmy uprzedzić jego wyniki i przeprosić, tak jak Willy Brandt, który uklęknął przed pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie, choć sam ręki do Zagłady nie przyłożył. Jeziorański stwierdził, że właśnie dzięki takim gestom świat nie mówi już o zbrodniach niemieckich, tylko nazistowskich i dla naszego wspólnego, polskiego interesu – jeżeli już nie przez wzgląd na moralność chrześcijańską – powinniśmy dokonać aktu skruchy.

Tymczasem według „Gazety Wyborczej”, z przyzwoleniem burmistrza Jedwabnego zbiera się w 75 rocznicę pogromu w Jedwabnem podpisy pod projektem ustawy nakazującej ekshumację zamordowanych tam Żydów. Pod projektem podpisała się już większość mieszkańców miasteczka. To jedyna nadzieja dla znacznej części polskiego społeczeństwa, żeby ostatecznie przerzucić całą odpowiedzialność za zbrodnię w Jedwabnem na Niemców. Przyglądając się jednak dyskusji wokół Jedwabnego i Kielc łatwo można odgadnąć, że niezależnie od wyników ekshumacji, część zainteresowanych osób nadal będzie wierzyć tylko w swoją teorię. Podobnie jak kwestionuje się śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej i większość dokumentów historycznych. Zresztą przy odrobinie złej woli zakwestionować można nawet najbardziej niezbite dowody zbrodni.

Przypomnijmy: wśród możliwych wersji historii pogromu kieleckiego dominują dwie narracje. Pierwsza odtwarza tok wydarzeń na podstawie zachowanych źródeł, starając się sprawiedliwie oddzielać fakty i dokumenty od domysłów i plotek. Według niej nie istnieją dokumenty, na podstawie których można by udowodnić, że pogromy w Kielcach i Jedwabnem był prowokacją sowiecką, komunistyczną, nazistowską, syjonistyczną czy jakąkolwiek inną.

Druga, sprzeczna z pierwszą, ma za zadanie rzekomo bronić dobrego imienia Polski i próbuje za wszelką cenę zdyskredytować istniejące źródła historyczne. W jej myśl Sowieci (Niemcy) przygotowali pogrom w Kielcach (Jedwabnem), aby skompromitować Polaków na arenie międzynarodowej, bo przecież niemożliwe jest, żeby przedstawiciele narodu, który ma najwięcej drzewek pamięci w instytucie Yad Vashem w Jerozolimie, bestialsko zamordowali swoich sąsiadów.

Pomimo braku dokumentów na potwierdzenie tej teorii ma ona wielu zwolenników nie tylko w kręgach skrajnej prawicy ale, co zaskakujące, ostatnio również w mediach publicznych. W lipcu w Programie Pierwszym Polskiego Radia wyemitowano wiele audycji próbujących wyjaśnić Jedwabne i Kielce w myśl drugiej, konspiracyjnej teorii dziejów.

Nie wydaje się, aby kiedykolwiek w Polsce mogło dojść do przepracowania trudnej historii XX wieku, skoro niemożliwe jest zaakceptowanie podstawowych faktów dotyczących wydarzeń sprzed 70 czy 75 laty. I nie zmieni tego kolejna ekshumacja.

Po wypowiedziach minister Zalewskiej Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP wystosował do niej list, w którym czytamy: „Działając w porozumieniu z Muzeum Polin oraz Stowarzyszeniem Żydowski Instytut Historyczny, Związek wystosował do Pani Minister zaproszenie – podpisane przez Lesława Piszewskiego, Przewodniczącego Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, Michaela Schudricha, Naczelnego Rabina Polski, oraz profesora Dariusza Stolę, Dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich – do odwiedzenia Muzeum, gdzie będzie mogła się dowiedzieć, że sprawcami tych zbrodni na Żydach byli Polacy. I ofiary, i sprawcy byli obywatelami Rzeczypospolitej.” Czy Anna Zalewska z tego zaproszenia skorzysta, wydaje się jednak niestety bardzo wątpliwe.

Więcej o pogromie czytaj w lipcowym „Chiduszu” dostępnym w Empikach od 25 lipca, w Centrum Informacji Żydowskiej we Wrocławiu od 22 lipca.