E-booki dla Szekspira. Korespondencja Uli Rybickiej z izraelskim pisarzem Alexem Epsteinem

Alex Epstein opowiada o podróżach w czasie, przyszłości literatury, wspomina Williama Szekspira oraz Stanisława Lema. W poprzednim „Chiduszu” zaprezentowałam sylwetkę izraelskiego pisarza, który w dorobku literackim ma już trzy powieści oraz cztery zbiory opowiadań, tłumaczone na wiele europejskich języków. Aby przybliżyć jego twórczość polskim czytelnikom, zdecydowałam się opublikować naszą korespondencję mailową, w której między innymi poruszamy istotną kwestię literatury w dobie internetu. Rozmowa z Epsteinem przypomina czytanie jego opowiadań – autor na moje pytania odpowiadał zarazem lakonicznie, jak i intrygująco.

Ula Rybicka: Czy Tel Awiw jest rzeczywiście tak mroczny jak w książce „Tel Aviv Noir”?

Alex Epstein: Miejsce, które powszechnie nazywane jest Białym Miastem, musi mieć w sobie coś ciemnego, a przynajmniej coś mrocznego.

Często piszesz o śmierci lub o czarnych aniołach. Czy życie w Izraelu pomaga, czy przeszkadza w podejmowaniu trudnych tematów?

Dla mnie martwe anioły bądź – występujący w innych opowiadaniach podróżnicy w czasie – są filtrem, przez który patrzę na izraelską codzienność. Żyję w bardzo burzliwym, lecz także interesującym kraju. W zasadzie nie mógłbym pisać w innym stylu, bo nieustannie jesteśmy na granicy zanurzenia się z naszymi sąsiadami w rzece krwi, w której tak lubią nurkować nasi przywódcy.

Czyli martwe anioły można interpretować jako brak nadziei?

W Izraelu? Według mnie jest jej bardzo niewiele.

W Twoich opowiadaniach często ukazane są abstrakcyjne scenerie. Czy ten surrealizm wynika z izraelskiej rzeczywistości?

Tak, ale jest też powiązany z moją biografią. W wieku ośmiu lat przeprowadziłem się z Petersburga do Izraela, do bardzo małego miasteczka; z zimnego do gorącego klimatu; także ze świata książek science fiction po rosyjsku do science fiction po hebrajsku.

Czy w Twoich opowiadaniach odnajdziemy zatem realizm magiczny?

Nie jestem do końca pewien. Myślę, że nawet jeśli odnajdziemy, to jest to bardzo minimalistyczny jego rodzaj.

A gdybyś rzeczywiście mógł podróżować w czasie, to dokąd byś się wybrał?

Przez to, że sam tak wiele piszę o podróżach w czasie, nie mam dla siebie gotowej odpowiedzi. Być może udałbym się na spotkanie z Szekspirem, by wręczyć mu czytnik e-booków ze wszystkimi dramatami napisanymi przez Christophera Marlowe’a.

A więc nie wierzysz w teorię spiskową, jakoby wszystkie dzieła Szekspira były napisane tak naprawdę przez Marlowe’a?

Tak naprawdę, żeby to miało sens, może lepiej by było, gdybym wybrał się na spotkanie z Marlowem i jemu wręczył czytnik ze wszystkimi sztukami Szekspira.

Skoro poruszyliśmy temat nowych technologii w literaturze, to czy mógłbyś opowiedzieć o najnowszej aplikacji „True Legends”?

Uważam, że rewolucja cyfrowa odbije się na literaturze w taki sam sposób, w jaki zmieniło ją wynalezienie nowoczesnego druku. „True Legends”- aplikacja na iPady – to adaptacja jednego z moich mikroopowiadań. Autorem jest wybitnie utalentowany izraelski artysta, Tsach Weinberg. Zamiast przewracać strony w książce, w tej historii się nurkuje. W pewnym sensie to przykład, jak literatura może wyglądać za dwadzieścia lub trzydzieści lat.

W jaki sposób format cyfrowy może zmienić literaturę piękną?

Tak naprawdę nie wiem, być może jestem za stary, by odpowiedzieć. Ale nie dziwi mnie fakt, że opowiadania znowu cieszą się tak dużą popularnością – wynika to z tego, że krótkie formy idealnie dopasowują się do ekranów smartfonów, tabletów i komputerów.

Lubisz zmiany?

Nienawidzę. Ale nie mogę bez nich ani żyć, ani pisać.

Pisanie jest za każdym razem jak wkraczanie w nowe, nieznane światy.

Tak, i ja w nie wchodzę – w moim wypadku to stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe. Opowiadania, które piszę, bardzo różnią się od siebie. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że, być może, tworzę jedną opowieść bez końca na wiele różnych sposobów.

W nowym filmie Wesa Andersona pod tytułem „Grand Budapest Hotel” jeden z bohaterów jest pisarzem, który wyznaje: „Gdy czytelnicy odkryją, że piszesz, sami podsuwają ci postaci i wydarzenia”. Jak byś się do tego odniósł: czy to Ty gonisz za historiami, czy historie za Tobą?

I ja za nimi, i one za mną. Gonię je tylko wtedy, gdy piszę codziennie. Potem słucham opowieści innych ludzi i wydaje mi się, że są o wiele ciekawsze i że mogłyby równie dobrze być opowiadaniami.

A gdyby ktoś poprosił Cię o napisanie opowiadania o Polsce, to od jakich słów byś je zaczął?

Rozpocząłbym od cytatu z Wikipedii: „Stanisław Lem urodził się w 1921 roku we Lwowie”.