wrocław

Początki remontu wrocławskiej mykwy, jesień 2017 r. /fot. Tomasz Fila
polecane

Mykwy polskie

„Nie powiem pani więcej niż mogę, a mogę niewiele” – mówi, wyciągając broszurkę zatytułowaną „Posłannictwo balanit”. Siedzimy w kantorku przed wejściem do mykwy w Łodzi. Teresa ostrożnie dobiera słowa. Nie zdradzi szczegółów przygotowania do zanurzenia, bo nie są to sprawy wyłącznie techniczne, a intymne, „nie dla tego świata”.

Marlyn Vinig, autorka pierwszej monografii poświęconej ultraortodoksyjnej kinematografii. Vinig odwiedziła Wrocław w sierpniu 2017 roku podczas festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty. / Fot. Chidusz

Filmy, których nie zobaczysz

„Jeśli twój pierwszy film nie zdobędzie popularności, drugiego już nie robisz” – to zasada obowiązująca w świecie ultraortodoksyjnego przemysłu filmowego. Na izraelskim kinie tworzonym przez religijne kobiety dla innych religijnych kobiet najlepiej zna się Marlyn Vinig. W sierpniu była gościem festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty.

17-miedzynarodowy-festiwal-filmowy-nowe-horyzonty-nowe-kino-izraela

Izrael na horyzoncie

Nowe kino Izraela na 17. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym T-Mobile Nowe Horyzonty. Kilkanaście filmów, wykład i wystawa [program]

Pomnik w Jedwabnem /fot. Wikipedia

Protest przeciwko zakłamywaniu historii

Zygmunt Zdrojewicz – profesor zwyczajny Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Wieloletni działacz Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce: „Do Jedwabnego musiałem dojrzeć, ale gdy dojrzałem, ojciec już nie żył. Zostawił zapisane imiona i nazwiska członków rodziny, którzy tam zginęli. Dziadkowie: Zelik i Perla Zdrojewiczowie, ciotki –– siostry ojca – Miriam, Estera, Sara, Hanka i Libi oraz moje dwie kuzynki, sieroty po wuju Jakubie. Zostało to opisane w książce Anny Bikont „My z Jedwabnego”. […] Ojciec zupełnie przypadkiem wyjechał z miasta w dniu, w którym doszło do pogromu.”

Ewa Bohdanowicz w salonie mieszkania Hanny i Ludwika Hirszfeldów przy ul. Wittiga we Wrocławiu /fot. CHIDUSZ 2016

Mieszkam w samym środku historii

W 1945 roku, gdy rozpoczęła studia, dziekanem Wydziału Lekarskiego był Ludwik Hirszfeld, który podjął się organizacji powojennej wrocławskiej medycyny. Przez złe pochodzenie straciła stypendium i w ten sposób trafiła do pracy u Hanny Hirszfeldowej. Później, z tego samego powodu, wyrzucono ją z akademika i tak 63 lata temu wprowadziła się do domu Hirszfeldów, gdzie mieszka do dziś. Pediatra Ewa Bohdanowicz ma 94 lata i mówi, że mieszka w samym środku historii.