społeczeństwo

Synagoga w Malmӧ. Fot. Wikipedia

Nigdy nie będzie tam lepiej

Shirley Tsubarah, pół-Szwedka, pół-Izaelka, zdecydowała wyprowadzić się z Malmӧ do Izraela. „Nie wyobrażam sobie, że muszę zaprzeczać swojej tożsamości. Dla mnie przyjazd do Izraela był wielką ulgą” – mówi.

marsz-pamieci-22-lipca-zydowski-instytut-historyczny-umschlagplatz-warszawa-holocaust

Marsz Pamięci w 75. rocznicę akcji Reinhardt

W tegorocznym „Marszu Pamięci 22 lipca” uczcimy pamięć członków zespołu „Oneg Szabat”, konspiracyjnej grupy pod przewodnictwem Emanuela Ringelbluma, która podjęła zadanie zbierania i opracowania szeroko pojętej dokumentacji losów Żydów pod okupacją niemiecką.

Kadr z filmu "Children of the Sun"

Mieli być przyszłością Izraela

Rodziny spotykały się o dokładnie wyznaczonych porach w ciągu tygodnia. Niektóre dzieci wołały: „mamo, tato!”, niektóre zwracały się do rodziców po imieniu, inne do tej pory mówią o nich „biologiczni rodzice”. Do dziś wiele emocji wzbudza tradycyjny, kibucowy system wychowania, w którym dzieci i dorośli mieszkali osobno. O tym, jak żyło się w kibucu opowiada Jael Neeman, autorka wydanej kilka lat temu w języku polskim książki „Byliśmy przyszłością”, oraz Ran Tal, twórca poruszającego dokumentu „Children of the Sun”.

Pomnik w Jedwabnem /fot. Wikipedia

Protest przeciwko zakłamywaniu historii

Zygmunt Zdrojewicz – profesor zwyczajny Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Wieloletni działacz Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce: „Do Jedwabnego musiałem dojrzeć, ale gdy dojrzałem, ojciec już nie żył. Zostawił zapisane imiona i nazwiska członków rodziny, którzy tam zginęli. Dziadkowie: Zelik i Perla Zdrojewiczowie, ciotki –– siostry ojca – Miriam, Estera, Sara, Hanka i Libi oraz moje dwie kuzynki, sieroty po wuju Jakubie. Zostało to opisane w książce Anny Bikont „My z Jedwabnego”. […] Ojciec zupełnie przypadkiem wyjechał z miasta w dniu, w którym doszło do pogromu.”

Fragment okładki "Chiduszu" 6/2016. Autorka: Edyta Marciniak

Co wiemy o pogromie w Kielcach?

4 lipca 1946 roku podczas pogromu w Kielcach zostało zamordowanych 37 Żydów, a kolejnych kilkadziesiąt osób zostało rannych. Po dwukrotnym śledztwie IPN-u kwestia odpowiedzialności za tę zbrodnię nadal pozostaje przedmiotem ożywionej dyskusji. Dlaczego?

Ewa Bohdanowicz w salonie mieszkania Hanny i Ludwika Hirszfeldów przy ul. Wittiga we Wrocławiu /fot. CHIDUSZ 2016

Mieszkam w samym środku historii

W 1945 roku, gdy rozpoczęła studia, dziekanem Wydziału Lekarskiego był Ludwik Hirszfeld, który podjął się organizacji powojennej wrocławskiej medycyny. Przez złe pochodzenie straciła stypendium i w ten sposób trafiła do pracy u Hanny Hirszfeldowej. Później, z tego samego powodu, wyrzucono ją z akademika i tak 63 lata temu wprowadziła się do domu Hirszfeldów, gdzie mieszka do dziś. Pediatra Ewa Bohdanowicz ma 94 lata i mówi, że mieszka w samym środku historii.