społeczeństwo

Mikołaj Grynberg /fot. Tomek Sikora
polecane

Fikcja okazała się prawdą – rozmowa z Mikołajem Grynbergiem

Dziadek i babcia na przedramionach mieli wytatuowane numery telefonu. Ojciec liczył kroki do piwniczki na Marymoncie, w której ukrywał się podczas wojny. Chłopiec dostawał lanie w szkole za to, że zabił Jezusa. Po latach, aby nie udusić się ze smutku, już jako dorosły skatalogował swój strach. „Rejwach” Mikołaja Grynberga to 31 bolesnych historii osób, które miały pomóc mu wyrazić swój ból. Nigdy go jednak nie zabrały.

marsz-pamieci-22-lipca-zydowski-instytut-historyczny-umschlagplatz-warszawa-holocaust

Marsz Pamięci w 75. rocznicę akcji Reinhardt

W tegorocznym „Marszu Pamięci 22 lipca” uczcimy pamięć członków zespołu „Oneg Szabat”, konspiracyjnej grupy pod przewodnictwem Emanuela Ringelbluma, która podjęła zadanie zbierania i opracowania szeroko pojętej dokumentacji losów Żydów pod okupacją niemiecką.

Kadr z filmu "Children of the Sun"
polecane

Mieli być przyszłością Izraela

Rodziny spotykały się o dokładnie wyznaczonych porach w ciągu tygodnia. Niektóre dzieci wołały: „mamo, tato!”, niektóre zwracały się do rodziców po imieniu, inne do tej pory mówią o nich „biologiczni rodzice”. Do dziś wiele emocji wzbudza tradycyjny, kibucowy system wychowania, w którym dzieci i dorośli mieszkali osobno. O tym, jak żyło się w kibucu opowiada Jael Neeman, autorka wydanej kilka lat temu w języku polskim książki „Byliśmy przyszłością”, oraz Ran Tal, twórca poruszającego dokumentu „Children of the Sun”.

Pomnik w Jedwabnem /fot. Wikipedia

Protest przeciwko zakłamywaniu historii

Zygmunt Zdrojewicz – profesor zwyczajny Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Wieloletni działacz Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce: „Do Jedwabnego musiałem dojrzeć, ale gdy dojrzałem, ojciec już nie żył. Zostawił zapisane imiona i nazwiska członków rodziny, którzy tam zginęli. Dziadkowie: Zelik i Perla Zdrojewiczowie, ciotki –– siostry ojca – Miriam, Estera, Sara, Hanka i Libi oraz moje dwie kuzynki, sieroty po wuju Jakubie. Zostało to opisane w książce Anny Bikont „My z Jedwabnego”. […] Ojciec zupełnie przypadkiem wyjechał z miasta w dniu, w którym doszło do pogromu.”

Fragment okładki "Chiduszu" 6/2016. Autorka: Edyta Marciniak

Co wiemy o pogromie w Kielcach?

4 lipca 1946 roku podczas pogromu przy ulicy Planty 7/9 w Kielcach zostało zamordowanych 37 Żydów, a kolejnych kilkadziesiąt osób zostało rannych. Po dwukrotnym śledztwie Instytutu Pamięci Narodowej kwestia odpowiedzialności za tę zbrodnię nadal pozostaje przedmiotem ożywionej dyskusji.

Ewa Bohdanowicz w salonie mieszkania Hanny i Ludwika Hirszfeldów przy ul. Wittiga we Wrocławiu /fot. CHIDUSZ 2016

Mieszkam w samym środku historii

W 1945 roku, gdy rozpoczęła studia, dziekanem Wydziału Lekarskiego był Ludwik Hirszfeld, który podjął się organizacji powojennej wrocławskiej medycyny. Przez złe pochodzenie straciła stypendium i w ten sposób trafiła do pracy u Hanny Hirszfeldowej. Później, z tego samego powodu, wyrzucono ją z akademika i tak 63 lata temu wprowadziła się do domu Hirszfeldów, gdzie mieszka do dziś. Pediatra Ewa Bohdanowicz ma 94 lata i mówi, że mieszka w samym środku historii.

Budynek MSWiA w Warszawie /fot. Wikipedia

„Chidusz” bez dotacji Ministra Administracji [OŚWIADCZENIE]

22 grudnia 2016 roku Minister Administracji i Spraw Wewnętrznych ogłosił informację o podziale środków finansowych dla mniejszości narodowych i etnicznych na 2017 rok, w którym „Chidusz”, podobnie jak wiele projektów innych organizacji mniejszości, nie otrzymał wsparcia z pieniędzy publicznych.